Chodzi o dwie czarno-białe fotografie Hannibala Kaddafiego, które latem 2008 r. wykonano w
policyjnym areszcie w Genewie, zanim zamknięto go w celi. Wcześniej syna dyktatora aresztowano w jednym z luksusowych hoteli, bo on i jego ciężarna żona katowali służących. Młody Kaddafi nigdy nie odpowiedział za to przed szwajcarskim sądem - libijscy dyplomaci wyciągnęli go za kaucją. - Gdybym miał bombę atomową, starłbym Szwajcarię z mapy świata - odgrażał się wówczas Hannibal Kaddafi.
Zemstą zajął się ojciec. Wstrzymał Szwajcarom dostawy ropy i gazu, wyrzucił z Libii ich firmy, a ze szwajcarskich banków wycofał miliony dolarów. A na forum ONZ zaproponował podzielenie Szwajcarii między Niemcy, Francję i
Włochy. Gdy nie zyskał aprobaty do tego pomysłu, ogłosił świętą wojnę przeciwko Bernu, a potem całkowite embargo gospodarcze.
W libijskim więzieniu siedzi Max Göldi, szwajcarski biznesmen, który rzekomo pogwałcił przepisy wizowe. Szwajcarzy i wspierająca ich
Unia Europejska od miesięcy próbują wynegocjować jego zwolnienie. Bezskutecznie.
Jesienią zeszłego roku, gdy spór Berna i Trypolisu po raz kolejny się zaostrzył,
policyjne zdjęcia młodego Kaddafiego wyciekły do redakcji "Tribune de la Geneve", która je natychmiast opublikowała. - Upokorzenia Hannibala Kaddafiego - stwierdzał podpis pod fotografiami.
Na reakcję Libijczyków nie trzeba było długo czekać. Adwokaci syna dyktatora zaskarżyli redakcję i władze kantonu Genewy do tamtejszego sądu. Zażądali przeprosin i 100 tys. franków odszkodowania. Wczoraj zaczął się proces, ale władze kantonu już ogłosiły, że zapłacą Libijczykowi.
- Bardzo żałujemy, że zdjęcia wyciekły do prasy, jesteśmy za to współodpowiedzialni - oświadczył prawnik reprezentujący kanton. Zapewnił też, że
policja ciągle szuka źródła przecieku, ale na razie bez efektu.
Pierre Ruetschi, naczelny "Tribune", ani myśli przepraszać. - Czekam na wyrok sądu - oświadczył wczoraj w portalu dziennika.
Dlaczego szwajcarskie władze tak łatwo przystały na żądania Libijczyka? Bo do Berna docierają informacje, że inaczej Göldi nie odzyska wolności - ostatnio libijski ambasador w Szwajcarii powiedział, że wszystko może się zdarzyć.
Ponadto Libijczycy stawiają coraz to nowsze warunki. Chcą, by za publikację zdjęć młodego Kaddafiego przeprosiła też minister spraw zagranicznych Micheline Calmy-Rey, a Szwajcarzy przykładnie ukarali policjantów, którzy go dwa lata temu aresztowali.