http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szwajcarsko-libijska zimna wojna

Bartosz T. Wieliński
2010-03-18, ostatnia aktualizacja 2010-03-17 15:49

Syn Muammara Kaddafiego zażądał od władz Genewy odszkodowania za opublikowanie jego zdjęć w prasie. Kanton jest gotowy zapłacić. A Kaddafi stawia kolejne żądania

Muammar Kaddafi
Fot. HO REUTERS
Muammar Kaddafi
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Chodzi o dwie czarno-białe fotografie Hannibala Kaddafiego, które latem 2008 r. wykonano w policyjnym areszcie w Genewie, zanim zamknięto go w celi. Wcześniej syna dyktatora aresztowano w jednym z luksusowych hoteli, bo on i jego ciężarna żona katowali służących. Młody Kaddafi nigdy nie odpowiedział za to przed szwajcarskim sądem - libijscy dyplomaci wyciągnęli go za kaucją. - Gdybym miał bombę atomową, starłbym Szwajcarię z mapy świata - odgrażał się wówczas Hannibal Kaddafi.

Zemstą zajął się ojciec. Wstrzymał Szwajcarom dostawy ropy i gazu, wyrzucił z Libii ich firmy, a ze szwajcarskich banków wycofał miliony dolarów. A na forum ONZ zaproponował podzielenie Szwajcarii między Niemcy, Francję i Włochy. Gdy nie zyskał aprobaty do tego pomysłu, ogłosił świętą wojnę przeciwko Bernu, a potem całkowite embargo gospodarcze.

W libijskim więzieniu siedzi Max Göldi, szwajcarski biznesmen, który rzekomo pogwałcił przepisy wizowe. Szwajcarzy i wspierająca ich Unia Europejska od miesięcy próbują wynegocjować jego zwolnienie. Bezskutecznie.

Jesienią zeszłego roku, gdy spór Berna i Trypolisu po raz kolejny się zaostrzył, policyjne zdjęcia młodego Kaddafiego wyciekły do redakcji "Tribune de la Geneve", która je natychmiast opublikowała. - Upokorzenia Hannibala Kaddafiego - stwierdzał podpis pod fotografiami.

Na reakcję Libijczyków nie trzeba było długo czekać. Adwokaci syna dyktatora zaskarżyli redakcję i władze kantonu Genewy do tamtejszego sądu. Zażądali przeprosin i 100 tys. franków odszkodowania. Wczoraj zaczął się proces, ale władze kantonu już ogłosiły, że zapłacą Libijczykowi.

- Bardzo żałujemy, że zdjęcia wyciekły do prasy, jesteśmy za to współodpowiedzialni - oświadczył prawnik reprezentujący kanton. Zapewnił też, że policja ciągle szuka źródła przecieku, ale na razie bez efektu.

Pierre Ruetschi, naczelny "Tribune", ani myśli przepraszać. - Czekam na wyrok sądu - oświadczył wczoraj w portalu dziennika.

Dlaczego szwajcarskie władze tak łatwo przystały na żądania Libijczyka? Bo do Berna docierają informacje, że inaczej Göldi nie odzyska wolności - ostatnio libijski ambasador w Szwajcarii powiedział, że wszystko może się zdarzyć.

Ponadto Libijczycy stawiają coraz to nowsze warunki. Chcą, by za publikację zdjęć młodego Kaddafiego przeprosiła też minister spraw zagranicznych Micheline Calmy-Rey, a Szwajcarzy przykładnie ukarali policjantów, którzy go dwa lata temu aresztowali.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':