http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Grecki test Europy

Witold Gadomski
2010-03-17, ostatnia aktualizacja 2010-03-16 23:35

W nocy z poniedziałku na wtorek ministrowie finansów strefy euro uzgodnili plan pomocy dla zadłużonej Grecji. Luksemburski premier Jean-Claude Juncker wyraźnie powiedział, że nie chodzi o gwarantowanie kredytów dla Grecji ani o udzielenie jej niskooprocentowanej pożyczki.

Witold Gadomski
fot. AG
Witold Gadomski
Czyli wszystko zostanie po staremu. Grecja, aby związać koniec z końcem, będzie sprzedawała bankom i funduszom inwestycyjnym obligacje, płacąc wysoki procent od tych pożyczek. Zdaniem wielu ekonomistów koszt długu może być dla greckiego budżetu nie do udźwignięcia.

Grecy sami są winni, bo przez lata prowadzili nierozsądną politykę budżetową, a w dodatku ukrywali rozmiary długu. Teraz grecki kryzys jest jednak problemem całej Europy, a w każdym razie eurolandu. Fundusze inwestycyjne grają na osłabienie euro, co może sprawić, że kryzys rozleje się na całą Unię Europejską.

Unia nie chce udzielić Grecji bezpośredniej pomocy nie tylko dlatego, że to sprzeczne z traktatem z Maastricht. Taka pomoc stałaby się precedensem, na który powoływałyby się inne kraje mające problemy budżetowe. Jeśli wspólna waluta ma przetrwać, kraje strefy euro muszą szanować zasady, do których przestrzegania się zobowiązały.

Piętnastka strefy euro daje więc do zrozumienia, że pomoże Grecji w ostateczności, ale na razie musi ona radzić sobie sama.

Politycy europejscy mają nadzieję, że deklaracja ta uspokoi rynki finansowe, które zgodzą się pożyczać Grecji na dogodniejszych warunkach i zaprzestaną ataków spekulacyjnych na wspólną walutę.

Jest to założenie ryzykowne. Jeśli się nie sprawdzi, kraje eurolandu będą musiały podjąć dramatyczne decyzje - albo wykupić część długu Grecji, albo zepchnąć ją na margines, pozwalając, by społeczeństwo greckie boleśnie odczuło skutki złej polityki swych rządów.

Grecki kryzys jest dla polityków europejskich najtrudniejszym egzaminem od wprowadzenia wspólnej waluty. Ujawniają się różnice poglądów i interesów. Francja i inne kraje chciałyby, by główny koszt wychodzenia z kryzysu wzięła na siebie najsilniejsza gospodarka niemiecka. - Obcinamy koszty, dbamy o finanse państwa i jesteśmy bardziej konkurencyjni. Róbcie to co my - odpowiadają Niemcy.

Ujawnia się też brak silnego przywództwa. Przeważa strategia na przeczekanie i nadzieja, że kłopoty same się jakoś rozwiążą. Na razie Europa zdaje egzamin na słabą tróję.

  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':