- Bogu dziękuję za to, że są tacy wspaniali ludzie ja wy - tak książę Karol, który odwiedził wczoraj Puszczę Białowieską, zakończył spotkanie z ekologami. Obiecał wesprzeć ich starania o poszerzenie Białowieskiego Parku Narodowego. Następca tronu nie odmówił też Albertowi Litwinowiczowi, wójtowi Białowieży, który poprosił go o ambasadorowanie na rzecz Puszczy Białowieskiej.
Z młodzieżą z lokalnych szkół brytyjski następca tronu rozmawiał głównie o oszczędzaniu energii i recyklingu. Starsi uczniowie prezentowali wyniki swoich badań, z których wynika, ile można oszczędzić, jeśli się zgasi niepotrzebne światła w domach. Młodsi pochwalili się rzeźbami i ubraniami sporządzonymi ze śmieci. Podarowali mu kilka wykonanych z odpadów obrazków. Jeden z nich przedstawiał rysia.
- Ryy..., rryyss - próbował wymówić książę Karol, a potem pojechał zobaczyć żubry w rezerwacie. Zwiedził też najstarszą część Białowieskiego Parku Narodowego - rezerwat ścisły chroniący las, w którym człowiek nigdy nie gospodarował. Na koniec brytyjski gość przeleciał śmigłowcem do położonych kilkadziesiąt kilometrów na północ Kruszynian. Spotkał się z żyjącymi tu Tatarami. Gospodarze pokazali mu swój drewniany meczet, wykonali regionalne tańce i poczęstowali specjałami tradycyjnej kuchni tatarskiej: pierekaczewnikiem i kibynami.
Z powodu bólu kręgosłupa w wyprawie na Podlasie mężowi nie towarzyszyła księżna Camilla Parker Bowles. Dzisiaj, ostatniego dnia pobytu w Polsce, małżonkowie mają spotkać się z żołnierzami Pierwszej Brygady Pancernej w Wesołej, którzy szykują się do wyjazdu na misję do Afganistanu.
Źródło: Gazeta Wyborcza