Tym samym uznał za nieuzasadnioną skargę rzecznika praw obywatelskich. Janusz Kochanowski zaskarżył przepis ustawy o opłatach abonamentowych, który Pocztę Polską czyni odpowiedzialną za kontrolę obowiązku rejestracji odbiorników radiowych i telewizyjnych oraz za ściąganie opłat abonamentowych.
W skardze RPO napisał, że powodem zaskarżenia jest nieskuteczny system ściągania abonamentu. Polega m.in. na tym, że kara za niepłacenie w terminie abonamentu nie może być egzekwowana, bo ustawa terminu nie precyzuje. Skoro tak, to nie można go nie dotrzymać. RPO kwestionował też powierzenie ściągania abonamentu Poczcie.
Skargę Trybunał rozpatrywał od listopada 2009 r. Zarówno RPO, jak i przedstawiciele Sejmu i prokuratora generalnego zmieniali stanowiska: RPO wycofał się z części zaskarżenia, a pozostali uczestnicy ostatecznie poparli jego okrojone stanowisko: że nieskutecznie uregulowane ściąganie abonamentu narusza: - zasadę, że Rzeczpospolita jest dobrem wszystkich obywateli (z tym nie zgodził się przedstawiciel PG), bo jedni płacą abonament, z którego są finansowane publiczne media, a inni - nie; - zasadę demokratycznego państwa prawnego, bo przepisy są niejasne; - zasadę solidarnego ponoszenia przez wszystkich ciężarów i świadczeń publicznych.
Trybunał się z tym nie zgodził. Sędzia sprawozdawca Mirosław Wyrzykowski stwierdził, że nieskuteczność egzekucji nie jest równoznaczna z niekonstytucyjnością przepisów, które ją ustanawiają. A bezczynność instytucji w ogóle nie może być oceniana jako zgodna lub nie z konstytucją. Ustawodawca miał prawo powierzyć ściąganie abonamentu podmiotowi prywatnemu. Zagwarantował przy tym Poczcie prawo wydawania decyzji i ściągania opłat - po bezskutecznym wezwaniu do zapłacenia abonamentu Poczta zawiadamia urząd skarbowy, a ten może wszcząć egzekucję.
Jeśli chodzi o terminy płacenia abonamentu, to wynikają one z zasad ogólnych ordynacji podatkowej. Zaś wysokość opłaty - z ustawy abonamentowej.
Trybunał podkreślił, że wyrok nie oznacza, że nie należy poprawić przepisów tak, by były skuteczniejsze.
Źródło: Gazeta Wyborcza