http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Berlusconi czyści telewizję

tobi
2010-03-17, ostatnia aktualizacja 2010-03-17 13:29

Michele Santoro w drodze do sądu, gdzie zeznawał w sprawie podejrzeń o nielegalne naciski Berlusconiego na publiczną telewizję
Michele Santoro w drodze do sądu, gdzie zeznawał w sprawie podejrzeń o nielegalne naciski Berlusconiego na publiczną telewizję
Fot. AP/Donato Fasano

Czy włoski premier chce oczyścić telewizję ze wszystkich niewygodnych publicystów? - Premier tęskni za cenzurą, ale ja się nie poddam - mówił we wtorek dziennikarz Michele Santoro, którego program Silvio Berlusconi chciał zdjąć z anteny.

Silvio Berlusconi
Fot. Alberto Ramella AP
Silvio Berlusconi
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Santoro, który prowadzi polityczny talk-show "Annozero" w RAI2, zeznawał we wszczętym przedwczoraj śledztwie dotyczącym podejrzeń o nielegalne naciski Berlusconiego na publiczną telewizję. To rezultat ujawnionych przez media podsłuchów, które pokazują, że premier wielokrotnie dzwonił do jednego z członków urzędu nadzoru nad mediami AGCOM, domagając się zdjęcia z ramówki RAI "Annozero" oraz innych nieprzychylnych mu programów.

Telefoniczne interwencje Berlusconiego w publicznej TV bywały w przeszłości bardzo skuteczne. Kiedy publicznie oskarżył Santora w 2002 r. o robienie "przestępczego użytku" z telewizji, ten natychmiast zniknął z anteny aż na cztery lata. Szefowie RAI zatrudnili go ponownie dopiero w 2006 r., kiedy władzę przejął na krótko centrolewicowy rząd Romana Prodiego. Choć Berlusconi po powrocie na fotel premiera w 2008 r. nie ingerował już tak otwarcie w pracę publicznej TV, to jednak ostatnio - może wskutek spadających notowań rządu - wraca do dawnych zwyczajów.

Telewizja RAI już od dwóch tygodni nie nadaje żadnych programów publicystycznych, w tym Michela Santora. Jej władze utrzymują, że to najskuteczniejszy sposób na zachowanie "neutralności mediów publicznych" w czasie kampanii przed wyborami regionalnymi, które odbędą się pod koniec marca. Opozycja oburza się na blokowanie debaty publicznej, ale nie przeszkadza to stronnikom Berlusconiego mającym dostęp do trzech prywatnych kanałów TV, których właścicielem jest premier.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':