We wtorek od rana inwestorzy w Warszawie byli w niezłych nastrojach. WIG20 szybko przekroczył poziom 2400 pkt. W ostatnich dniach ta sztuka udawała się wielokrotnie, tylko że po każdej zwyżce przychodził dzień spadków. Czy tym razem indeksowi największych spółek w Warszawie uda się utrzymać swoją pozycję? Inwestorzy wypatrują sygnałów z innych rynków. Spoglądają, czy w zachodniej Europie i Ameryce inwestorzy nie zdecydują się przypadkiem na realizację zysków. W końcu giełdy są blisko rekordowych poziomów ze stycznia tego roku.
W ciągu wtorkowej sesji europejskie giełdy zyskiwały nawet 1-2 proc. Inwestorów nieco uspokoiła informacja, że ministrowie finansów krajów strefy euro uzgodnili ewentualną pomoc dla zadłużonej Grecji. Ustalili, że pomogą Atenom, jeśli grecki rząd nie będzie w stanie obniżyć ogromnego sięgającego 300 mld euro zadłużenia. Prawdopodobnie pomoc będzie się opierała na bilateralnych pożyczkach.
Po południu giełdy wsparła informacja o tym, że agencja ratingowa Standard & Poor's potwierdziła obecny rating Grecji. Co więcej, stwierdziła, że nie myśli już o szybkiej obniżce oceny wiarygodności kredytowej kraju. Analityków S&P przekonały działania greckiego rządu mające na celu obniżenie wysokiego deficytu sektora finansów publicznych.
Po tej informacji inwestorzy w Europie nabrali wiatru w skrzydła. Euro umocniło się względem dolara do poziomu blisko 1,38 dol. Główne indeksy powiększyły wzrosty. Niestety, główny indeks w Atenach, który przez większą część sesji dołował, mimo odbicia w ostatnich minutach notowań skończył dzień 0,5 proc. pod kreską.
Lepsze nastroje w ostatnich minutach sesji udzieliły się inwestorom w Warszawie. WIG20 kończył notowania na poziomie 2445 pkt, zyskując 2,2 proc. Więcej w Europie zyskały tylko główne indeksy na Węgrzech i w Turcji. Wśród 20 największych spółek skupionych w WIG20 połowa skończyła sesję na ponad 2 proc. plusach. Dużo słabiej radziły sobie indeksy małych i średnich spółek, które zyskały odpowiednio 1,1 proc. i 0,8 proc.
Wraz ze zwyżką na giełdzie i umocnieniem euro względem dolara siły zyskiwał też złoty. Po południu euro kosztowało poniżej 3,88 zł, choć w trakcie dnia kurs euro wynosił nawet poniżej 3,87 zł. Około godziny 17 frank szwajcarski kosztował 2,67 zł, a dolar poniżej 2,82 zł.