http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Powrót koślaczka

Adam Wajrak
2010-03-16, ostatnia aktualizacja 2010-03-16 02:47

Sensacja botaniczna! Odnaleziono koślaczka stożkowatego, gatunek storczyka, o którym sądzono, że wymarł w Polsce prawie sto lat temu. Ale ponieważ wymarł, to dzisiaj nasze prawo go nie chroni

Robiłem inwentaryzację przyrodniczą i wtedy go zobaczyłem. Zupełnie nie wiedziałem, co to jest - opowiada odkrywca koślaczka Paweł Pluciński z Klubu Przyrodników, jednej z większych polskich organizacji zajmujących się ochroną przyrody. - Jestem botanikiem, ale nie specjalistą od storczyków. Dopiero gdy na miejsce przyjechała dr Renata Piwowarczyk, po prostu zaniemówiła - wspomina Pluciński.

Storczyki rosną na łąkach trzęślicowych - wilgotnych i świeżych - oraz na ciepłolubnych murawach napisakowych. Ale według Polskiej Czerwonej Księgi Roślin koślaczek stożkowaty był notowany w obecnych granicach Polski na zaledwie 13 stanowiskach. I to na początku ubiegłego wieku - ostatni raz w 1933 r. w okolicach Poznania. Stanowisko odnalezione przez Plucińskiego w czerwcu zeszłego roku - w ostoi Natura 2000 Dolna Odra - liczy 99 kwitnących osobników.

Przyrodnicy zwlekali z ogłoszeniem światu radosnej nowiny, ponieważ chcieli być na sto procent pewni, że mają do czynienia z koślaczkiem. Teraz chcą mu zapewnić odpowiednią ochronę, a z tym może być problem. Jako wymarły nie znajduje się bowiem na liście gatunków chronionych.

- Zwróciliśmy się do ministra środowiska z prośbą o przywrócenie gatunku na listę roślin chronionych. To może jednak potrwać. Dlatego złożyliśmy też wniosek do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Szczecinie o objęcie gatunku ochroną na terenie województwa na dwa lata. Możliwość tymczasowej ochrony daje ustawa o ochronie przyrody - wyjaśnia Paweł Pawlaczyk z Klubu Przyrodników.

Przyrodnicy chcą, by "domek" koślaczka stał się rezerwatem. Na razie nie podają jego dokładnej lokalizacji, gdyż boją się wszędobylskich kolekcjonerów storczyków. Jak wyjaśnia Pluciński: Do koślaczków bardzo trudno dotrzeć, ale lepiej dmuchać na zimne.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 52 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    68 głosów