Donald Tusk i Jarosław Kaczyński podczas debaty przedwyborczej, 12.10.2007
Fot. Agencja Gazeta
Tajemnicza "pani Ewa", pielęgniarka o której Donald Tusk mówił w kampanii 2007 r., naprawdę istnieje - tak wynika z dokumentów przesłanych przez rząd. Ale Tusk z nią osobiście nie rozmawiał. Zrobili to jego sztabowcy
Historia najsłynniejszej dziś polskiej pielęgniarki zaczęła się 12 października 2007 r., podczas debaty Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem przed wyborami do Sejmu. Dyskusja zeszła na zarobki w służbie zdrowia, Tusk powiedział w pewnym momencie: "Nie ma w Skarżysku-Kamiennej, gdzie sięgnąłem po dane, pielęgniarki, która zarabiałaby tysiąc kilkaset zł. Pani Ewa, którą spytałem, dostała 1025 zł".
Śladem "Pani Ewy" poszedł dziennikarz TVN Tomasz Sekielski w filmie dokumentalnym o kłamstwach i manipulacjach polityków pt. "Władcy marionetek" (TVN, 15.03.2010 r., godz. 22.35). Próbował odszukać "panią Ewę", ale w szpitalu w Skarżysku nikogo takiego nie odnalazł. - Wygląda na to, że nie było takiej pielęgniarki - mówi w filmie Sekielski. W innym miejscu dodaje: - Nie ma w Skarżysku-Kamiennej pielęgniarki Ewy, która rozmawiała z Donaldem Tuskiem.
W podsumowaniu tego fragmentu filmu Sekielski pyta Adama Łaszyna, specjalisty od kreowania wizerunku, który w kampanii prezydenckiej 2007 roku doradzał Tuskowi: - Czy zmyślenie sobie postaci w debacie przez polityka - nie pytam tu o Donalda Tuska - jest etyczne?
Premiera filmu odbyła się w niedzielę. Wczoraj wieczorem zareagował rząd. Z Centrum Informacyjnego Rządu przyszły kopie dwóch dokumentów:
- oświadczenie "Pani Ewy" z 12 października 2007 r. (a więc z dnia debaty), w którym zgadza się podać w mediach imię i nazwisko oraz wysokość zarobków;
- list dyrektora szpitala, w którym pracuje pielęgniarka, z sierpnia 2008 r. do Sekielskiego, w którym pisze o jej oświadczeniu z października 2007 r. i zaznacza, że nadal pracuje ona w tym szpitalu.
Dzwonimy do Sekielskiego. - Nie sugeruję, że takiej osoby nie było. Gdy mówię o "zmyślaniu postaci", wyraźnie zaznaczam, że nie chodzi o Tuska - mówi "Gazecie". I dodaje: - Opisałem mechanizm, jak Tusk buduje wizerunek człowieka "bliżej ludzkich spraw". A z panią Ewą nie rozmawiał.
"Gazeta": Miał pan oświadczenie pielęgniarki. Czemu nie ma go w filmie? Sekielski: - Film dokumentalny to skrót, pewne uogólnienie. Kluczowe jest to, że premier nie rozmawiał z tą pielęgniarką. Chciałem go o to spytać, ale odmówił występu w filmie.
Dzwonimy do rzecznika rządu Pawła Grasia. Czy premier rozmawiał z panią Ewą? - pytamy. Graś: - Donald Tusk w debacie powiedział, że ją o to spytał, ale nie precyzował, jak. W jego imieniu z panią Ewą rozmawiali jego współpracownicy. Wiedziała, że pytania są od Tuska.