17 stycznia łodzianie w referendum odwołali prawicowego prezydenta Jerzego Kropiwnickiego. Władzę w mieście przejęły PO i
SLD . Za zorganizowanie skutecznego referendum SLD dostał stanowisko wiceprezydenta. Objął je 31-letni Dariusz Joński, młody polityk, który we wrześniu rozpoczął zbiórkę podpisów pod wnioskiem jego o przeprowadzenie.
Nawet we własnej partii nie miał poparcia. Krzysztof Makowski, lider SLD w województwie i do niedawna partyjny mentor Jońskiego, był przeciwny. Joński zaryzykował i wygrał. Na zwołanej ad hoc konwencji SLD działacze odwołali Makowskiego ze stanowiska szefa partii i wybrali Jońskiego. Dziś w Łodzi nikt nie ma wątpliwości - to on będzie kandydatem SLD na prezydenta miasta.
Platforma początkowo dystansowała się wobec referendum. Dopiero gdy lewica zebrała podpisy mieszkańców, podłączyła się pod inicjatywę lewicy. Od miesiąca miastem rządzi komisarz z PO - 33-letni urzędnik Tomasz Sadzyński. W 2006 r. był szefem sztabu wyborczego Krzysztofa Kwiatkowskiego, dziś ministra sprawiedliwości. Ale Sadzyński nie ma ambicji, żeby być prezydentem.
A Kwiatkowski? Na razie oficjalnie nie zapowiedział kandydowania, ale poinformował, że będzie walczył o przywództwo w łódzkiej PO. A szef lokalnych struktur może być kandydatem na prezydenta.
W walce o przywództwo łódzkiej PO będzie miał jednak groźnego kontrkandydata. Walkę zapowiedział drugi członek rządu z Łodzi - minister infrastruktury Cezary Grabarczyk.
Walka o przywództwo w PO jest jednocześnie walką o rządzenie Łodzią przez następne cztery lata. Bo nawet jeśli
Donald Tusk nie wypuści z rządu żadnego ze swoich ministrów, to ten, który wygra, będzie mógł namaścić swojego kandydata.
Kto nim może być? Na giełdzie krąży kilka nazwisk: marszałek województwa Włodzimierz Fisiak, wojewoda Jolanta Chełmińska i ceniona za kompetencję Wiesława Zewald, zastępca komisarza odpowiedzialna za edukację i kulturę.
A co z kandydatami prawicy? Kandydować chciałby Włodzimierz Tomaszewski, do referendum zastępca Jerzego Kropiwnickiego. Nie ma jednak jak się promować: jest poza urzędem, nie jest radnym, nigdzie nie pracuje, nie ma zaplecza politycznego. Wspierać go będzie jedynie Łódzkie Porozumienie Obywatelskie.
Potencjalnymi kandydatami
PiS są Marek Michalik, były wiceprezydent Łodzi; Krzysztof Piątkowski, wiceprzewodniczący rady miejskiej, pomysłodawca zakazu używania w handlu toreb foliowych; Halina Rosiak, wiceprezydent Łodzi za Kropiwnickiego, i Marek Markiewicz, adwokat, były szef
KRRiT. Sam PiS nie jest jednak do żadnego kandydata do końca przekonany.
Może pojawi się ktoś bezpartyjny? W grudniowym sondażu PBS DGA dla "Gazety" na taką osobę chciało głosować aż 25 proc. łodzian. Dopiero kolejne pozycje zajęli potencjalni kandydaci: PO - 23,5 proc.; SLD - 5,5 proc. i PiS - 3,6 proc.
Prezydencki poker
Jesienią wybory samorządowe, w tym prezydentów miast. Jak rozkładają się siły? W Rzeszowie raczej nie ma mocnych na niezwykle popularnego prezydenta Tadeusza Ferenca. W Poznaniu dominuje Platforma z urzędującym od 12 lat prezydentem Ryszardem Grobelnym. W Szczecinie wciąż nie wiadomo, kto wystartuje.
Przez kolejne dni dziennikarze "Gazety" opiszą prezydencką rywalizację w różnych miastach. Rozpoczęliśmy wczoraj od stolicy. Jutro Poznań, pojutrze Kraków
>