http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rosja drażni prezydenta?

Marcin Wojciechowski
2010-03-15, ostatnia aktualizacja 2010-03-15 19:06

Bez oficjalnych informacji o planowanym przyjeździe prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia do Katynia strona rosyjska nie może uruchomić procedury przygotowań do tej wizyty - oświadczył w wywiadzie dla dziennika "Wriemia Nowostiej" ambasador Rosji w Polsce Władimir Grinin.

Marcin Wojciechowski
.
Marcin Wojciechowski
Z jednej strony to prawda, bo formalna nota w sprawie polskich oczekiwań rzeczywiście nie została jeszcze przesłana Rosjanom. W tej chwili są w Katyniu tzw. zespoły protokolarne ustalające scenariusz wizyty premiera 7 kwietnia i prezydenta trzy dni później. Po zakończeniu ich pracy dojdzie do wymiany not.

Z drugiej strony od kilku tygodni toczą się nieformalne ustalenia. Wpłynęły także ogólne pisma, że Lech Kaczyński chciałby być w Katyniu. Ambasador Grinin doskonale o tym wie, bo bierze udział w rozmowach.

Polski prezydent nie jest ulubieńcem Moskwy (i vice versa), a Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z jego emocjonalnego charakteru. Ambasadorzy nie są z kolei zbyt wylewni, a rosyjscy szczególnie. Jeśli więc pan Grinin mówi coś gazecie, to ma w tym cel. Czyżby chodziło o sprowokowanie prezydenta lub kogoś z jego ludzi, by ostro zaatakowali Rosję, co im się nieraz zdarzało?

Mam nadzieję, że prezydent i jego ludzie nie dadzą się wciągnąć w tę grę, a MSZ jak najszybciej dopełni formalności w sprawie uroczystości katyńskich.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    29 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':