Komorowski i Sikorski w partyjnych prawyborach próbują zdobyć zaufanie działaczy PO. To od nich zależy, czy kandydatem PO na prezydenta kraju zostanie marszałek Sejmu czy szef dyplomacji. Decyzję mamy poznać 27 marca. Do tej pory obaj politycy starli się publicznie raz - w Katowicach na zjeździe Młodych Demokratów. Teraz szykowany jest kolejny pojedynek. Sikorski i Komorowski nie mogli się jednak porozumieć co do miejsca:
Szef
MSZ Radosław Sikorski chciał, by odbyła się ona w programie Tomasza Lisa w
TVP. Komorowski takiej formuły nie chciał. - Proponowałem stanięcie na ubitej politycznej ziemi, w obliczu kamer, dziennikarzy, ale na gruncie wyznaczonym przez Platformę Obywatelską. Zgłosiłem też, żeby tym miejscem był klub parlamentarny PO - mówił dziś marszałek. Przekonywał, że taki sposób pozwoli wszystkim dziennikarzom na równy dostęp do relacji z dyskusji. - Debata będzie telewizyjna w tym sensie, że będą ją mogły przekazywać kamery wszystkich telewizji. W ten sposób damy równy dostęp wszystkim mediom do ciekawej, mam nadzieję, debaty.
Szef klubu PO Grzegorz Schetyna zaproponował w poniedziałek, by debata odbyła się w Sali Kolumnowej Sejmu. To tam, w reprezentacyjnej sali Sejmu, znanej m. in. z posiedzeń komisji śledczych zbiera się największy w Sejmie klub PO. Do debaty miałoby dojść w środę po 17, a jej gospodarzem ma być Schetyna.
- Parlament jest od tego, aby wykonywać prace, które parlamentowi są przypisane - tak na pomysł lidera PO odpowiada szef
SLD Grzegorz Napieralski. Wtóruje mu Grażyna Gęsicka, szefowa klubu PiS: - Parlament nie powinien być używany do
gry wyborczej, a kluby zbierają się po to, aby prowadzić prace parlamentarne. Tymczasem dwaj panowie mają dyskutować o wyborach i przedstawiać siebie jako najlepszych kandydatów - powiedziała PAP Gęsicka.
Na debatę zgadza się jednak sam marszałek Komorowski: - Pani Gęsicka jest sfrustrowana, nie potrafi się pozbyć takiej zwykłej ludzkiej zazdrości, że nikt się specjalnie nie interesował ani kongresem PiS, ani żadnymi wydarzeniami w tej partii - ocenia Komorowski. I proponuje: - Jest prostsze rozwiązanie. Zamiast się obrażać i dąsać, trzeba skopiować. My damy całe know-how, łącznie z ekspertami z Platformy Obywatelskiej, niech im robią prawybory. Ja sam pomogę, i nawet będę prosił media żeby przyszły. Tu może być ciekawie, na przykład, ja wiem, debata Kaczyński kontra Kaczyński - żartował na konferencji prasowej w Kielcach.
Sikorski nie chce takiej debaty: - Powinniśmy chronić autorytet naszego marszałka przed zarzutami o nadużywanie władzy nad gmachem Sejmu - mówił na konferencji prasowej. I ponowił propozycję zorganizowania debaty w telewizji. - Zaproponowałem debatę telewizyjną, Bronisław Komorowski zaproponował debatę w Sejmie - sądzę, że przewodniczący partii rozstrzygnie - ocenił.
W zeszłym tygodniu Tusk mówił, że debata przed kamerami jest potrzebna. - Czy można marzyć o czymś innym przed wyborami niż mieć za darmo czas w telewizji, w
radiu? Musimy tylko wyrazić taką zgodę. Myślę, że wyrażą - zarówno Sikorski, jak i Komorowski - powiedział.