http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Imedi przeprasza za gruzińską "wojnę światów"

pap
2010-03-16, ostatnia aktualizacja 2010-03-15 16:50

Gruzińska telewizja Imedi broni pomysłu zainscenizowanej relacji z rosyjskiej inwazji na Gruzję. Sobotnia relacja wywołała prawdziwą panikę

Rosjanie w Inguri, Gruzja
Fot. Vladimir Popov AP
Rosjanie w Inguri, Gruzja
Szef Imedi Giorgi Arweladze powiedział wczoraj, że Gruzini powinni byli zrozumieć, iż nie chodzi o rzeczywistą sytuację. Oświadczył jednocześnie, że "nie przewiduje ani zmian personelu, ani żadnych dymisji" w stacji.

Arweladze przeprosił jednak za szok, jaki wywołała relacji: - Naszym celem było jedynie opowiedzenie o zagrożeniach, w których obliczu stoi nasz kraj. Chcieliśmy w otwarty sposób pokazać przygotowywany przez Moskwę plan z wszystkimi jego bolesnymi szczegółami.

Rosyjski MSZ zarzucił gruzińskim władzom paranoję, a dziennikarzom telewizji Imedi brak odpowiedzialności. - Machinacje Imedi są nieodpowiedzialne i niemoralne - ocenił rzecznik MSZ Andriej Niestierienko i wezwał wspólnotę międzynarodową do potępienia emisji reportażu. Jego zdaniem sfabrykowany reportaż "zaszkodził bezpieczeństwu i stabilizacji w regionie".

Audycja była fikcyjną relacją z inwazji wojsk rosyjskich na Gruzję. W reportażu rosyjskie czołgi wjechały do Tbilisi, a prezydent Micheil Saakaszwili zginął w inspirowanym przez Rosjan zamachu.

Popierająca prezydenta Imedi nie kryła, że reportaż był swoistą odpowiedzią na niedawne spotkania dwójki liderów gruzińskiej opozycji, w tym byłej przewodniczącej parlamentu Nino Burdżanadze, z premierem Rosji Władimirem Putinem. W reportażu to Burdżanadze staje na czele prorosyjskiego spisku przeciwko Saakaszwilemu.

Po emisji fałszywego reportażu Gruzini rzucili się do wykupywania benzyny, a z wiosek w pobliżu granicy z Osetią Płd. zaczęli uciekać ludzie. Według jednego z posłów matka gruzińskiego żołnierza, oglądając program, zmarła na zawał serca.

W spontanicznej demonstracji w niedzielę w Tbilisi 500 osób domagało się ukarania odpowiedzialnych za emisję programu. Imedi przepraszała telewidzów na pasku emitowanym na dole ekranu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':