http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szantażysta Piesiewicza: - Żałuję tego, co zrobiłem

Agata Kondzińska, wyborcza.pl
2010-03-15, ostatnia aktualizacja 2010-03-15 15:43

Nagranie senatora w sukience, który nosem wciąga biały proszek, gotowe. Teraz trzeba go zaszantażować. Do Krzysztofa Piesiewicza poszedł Jan W. Był bardziej reprezentacyjny i miał wszystkie zęby. Tydzień później senator zapłacił za taśmy 320 tys. zł. Dziś szantażysta wyznaje: - Tak, żałuję, i to bardzo, że zostałem wciągnięty w to całe bagno. Jego słowa podaje "Rzeczpospolita' i "Polsat News".

Okładki
Okładki "Super Expressu" poświęcone sprawie senatora Krzysztofa Piesiewicza
Jan W. zapewnia, że zwróci senatorowi część pieniędzy z szantażu. Najpierw jednak jego matka musi wziąć kredyt. Jemu nie dadzą. To były biznesmen, dziś bankrut.

W poniedziałek prokuratura oficjalnie oskarżyła o szantaż trzy osoby:

Zbigniew S. pseudonim "Niemiec" - pod koniec lat 90 skazany na dziewięć lat więzienie za gwałt i napad z bronią w ręku. On sam uważa, że jest niewinny i odgraża się, że doprowadzi do wznowienia tamtego procesu, który go oczyści. To on nie chciał iść do Piesiewicza, by za taśmy zażądać pieniędzy. Nie ma większości zębów. Miał je stracić w wypadku. Ale jest też wersja, że został pobity za długi - podaje "Rz".

Joanna D. - 28 lat. Senator poznał ją w pobliżu hotelu "Marriott". "Machając, uśmiechała się, tak jakby chciała, żebym ją podwiózł, jakby miała do mnie interes. Nie robiła na mnie wrażenia osoby tzw. lekkich obyczajów (...) muszę powiedzieć, że robiła na mnie dobre wrażenie" - "Rz" cytuje zeznania senatora z prokuratury. To ona miała powiedzieć Zbigniewowi S., że senator na spotkaniach zażywa kokainę. I że można to nagrać, a potem go szantażować.

Ona też miała już wcześniej kłopoty z prawem. Kilka razy złapano ją na kradzieżach. Okradała głównie pijanych mężczyzn, z którymi spędzała noc. Jak pisze "Rz" Joanna D. okradła też Zbigniewa S., a gdy ten się zorientował, oddała mu pieniądze.

Joanna S. pseudonim "Alex" - striptizerka, która z Joanną D. poszła do senatora, by nagrać film ze spotkania. Miała za to dostać część pieniędzy. Nie dostała nic.

Według "Rz", z jej zeznań wynika, że podobnie jak ona, senator zażył kokainę. Joanna S. oddała próbkę włosów do badań chemiczno-toksykologicznych. Piesiewicz się nie zgodził. Zaprzecza, że brał narkotyki. - Wziąłem pastylkę (...) Rozkruszyłem ją w moździerzu, który był w kuchni, i było udawanie zażywania narkotyków - "Rz" cytuje jak tłumaczył się podczas przesłuchania.

W całej historii pojawia się też Jan W. Przed sądem ma stanąć jako świadek. On jeden zgodził się na dłuższą rozmowę z dziennikarzami.

- Co mam wam powiedzieć, że żałuję tego, co zrobiłem? Tak, żałuję, i to bardzo, że zostałem wciągnięty w to całe bagno. Chcę jednak zwrócić pieniądze senatorowi, które od niego wziąłem za te płyty. Wiem, że to ja zniszczyłem życie senatorowi. Zrobiłem mu straszliwe świństwo - mówi "Rz".

W 2008 roku poznał 50-letniego "Niemca". Zaimponował mu swoimi znajomościami w świecie przestępczym. - Byłem wtedy dumny, że ja, drobny pijaczek, znam takiego Zbyszka, mającego układy w mieście. Gdy trzeźwiałem, rodzina i znajomi się ze mnie śmiali. Byłem głupi - przytacza jego słowa "Rz".

Razem z S. i Joanną D. zaplanowali szantaż. 4 września 2008 roku kobiety nagrały swoje spotkanie z Piesiewiczem. Potem mężczyźni sprzedali nagrania za 320 tys. zł.

Ale jak podaje "Rz" pojawili się też inni szantażyści. Koleżanka Joanny D., która twierdziła, że jej jamnik wykopał na cmentarzu płytę z filmem, oraz kobieta podająca się za dziennikarkę. Policja nie ustaliła jej tożsamości. A senator dal jej 196 tys. zł.

Łącznie za taśmy zapłacił prawie 600 tysięcy złotych.

A prokuratura chce mu postawić zarzut zażywania narkotyków. Nie może dopóki Senat nie zgodzi się na uchylenie immunitetu. Prokurator umorzył śledztwo w ubiegłym tygodniu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':