http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

SLD w pułapce PiS

Agata Nowakowska
2010-03-15, ostatnia aktualizacja 2010-03-15 14:18

To zabawne jak SLD musi się tłumaczyć, że nie jest wielbłądem. A wszystko przez nieszczęsną koalicję zawiązaną z PiS w publicznych mediach.

Agata Nowakowska
fot. AG
Agata Nowakowska
Wydawałoby się taki "drobiazg": pragmatyczny podział łupów w publicznej TVP i radio. Wciąż zaprzeczają temu politycy PiS - np. Jarosław Kaczyński twierdzi, że to nie koalicja tylko "ratowanie" tych mediów. Więcej odwagi, a może przyzwoitości mają politycy SLD. Ci, co od początku byli przeciwnikami tej koalicji, jak Jerzy Szmajdziński czy Wojciech Olejniczak, głośno przyznają, że tej koalicji nie sposób negować. Korzyści z niej są dla SLD wątpliwe, a straty - ogromne.

Skoro Sojusz mógł się dogadać z partią Jarosława Kaczyńskiego w mediach, to dlaczego nie mógłby się dogadać w sprawie odsunięcia PO od władzy? Politycy PiS sprytnie coraz częściej o tym napomykają: najpierw Michał Kamiński, potem Adam Hofman, a w końcu sam Przemysław Gosiewski. Ciekawe czy to świadoma taktyka PiS na wyeliminowanie z gry lewicy? W ostatnim sondażu "Gazety" partia Grzegorza Napieralskiego spadła do 7 proc. poparcia. Bo czy wyborcy Sojuszu mogą być pewni na 100 proc., że do takiej koalicji nie dojdzie?

Grzech pierworodny już się dokonał. A jeszcze mentor Sojuszu, b. prezydent Aleksander Kwaśniewski, w swoim radiowym występie w TOK FM wcale takiego "pragmatycznego" układu nie wykluczał. Może chciał w ten sposób zachęcić PO do spojrzenia na Sojusz łaskawszym okiem? Nie bardzo mu to wyszło, wycofał się z tego już następnego dnia.

Teraz zdesperowani politycy SLD biegają po mediach i zapewniają, że koalicja z "kaczorami" mogłaby powstać tylko po ich trupie. Grzegorz Napieralski przypomina o śmierci b. minister SLD Barbary Blidy, Wojciech Olejniczak deklaruje, że obie partie dzieli po prostu wszystko, a Włodzimierz Cimoszewicz (dziś senator niezależny) mówi, że tylko "świnia" mogłaby zawrzeć taką koalicję.

Politycy Sojuszu po dwóch latach od wyborów przypomnieli sobie też, że czas dokonać rozrachunków z PiS za - ich zdaniem - nieprawidłowości w CBA.

Już w wyborach w 2007 r. ok. 30 proc. wyborców Sojuszu zdecydowało się poprzeć PO, bo ona dawała większe gwarancje na odsunięcie od władzy znienawidzonych aktywistów IV RP: Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry. Teraz przez kilka posad w TVP lewica może stracić znacznie więcej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 31 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    63 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':