"Wszystko, co się dzieje w kampanii wyborczej, to jedno wielkie kłamstwo. Dziś mogę to powiedzieć, bo już się tym nie zajmuję" - mówi specjalista od wizerunku polityków Piotr Tymochowicz w dokumencie Tomasza Sekielskiego "Władcy marionetek" pokazanym wczoraj przez
TVN 24.
Film chce pokazać drugą stronę polskiej polityki. Czcze obietnice, manipulacje wyborcami, używanie przez polityków służb specjalnych, prokuratury i mediów do kompromitowania rywali. Sekielski wybrał kilka przykładów zachowań nieetycznych, za które politycy powinni ponieść odpowiedzialność, przynajmniej polityczną, a może i większą. Ale nie ponieśli żadnej, bo stoją ponad zwyczajnym światem, by nie powiedzieć - prawem.
Sekielski przykłada wszystkim: PiS,
SLD, PO. W filmie występują czołowi politycy tych partii, szefowie służb specjalnych w czasie ich rządów, prokuratorzy oraz zwykli ludzie. Sekielski obnaża, że nie istnieje pielęgniarka Ewa ze Skarżyska-Kamiennej, z którą w czasie kampanii wyborczej w 2007 r. rzekomo miał rozmawiać o reformie służby zdrowia dzisiejszy premier
Donald Tusk. Warszawiak, który nie może odzyskać gruntu należącego niegdyś do jego rodziny, obnaża, jak PiS używał mitu Powstania Warszawskiego, by zwiększyć swą popularność. Pacjent, który musiał dłużej czekać na przeszczep, rozmawia ze Zbigniewem Ziobrą o oskarżeniu doktora G., że chciał zabić pacjenta, które spowodowało dramatyczny spadek liczby przeszczepów w Polsce.
Aleksander Kwaśniewski tłumaczy się z kulisów uczestnictwa Polski w inwazji na
Irak. Jego słowa zderzają się ze łzami rodziców żołnierzy, którzy stracili w tej wojnie synów.
Cały film jest do bólu jednoznaczny, by nie powiedzieć tendencyjny, z wyjątkiem jednego fragmentu. - Panie premierze, czy da się pan zaprosić do naszego programu? Czekamy już pół roku - prosi Sekielski. - Czy jeśli nie przyjdę, dostanę taki sam telefon od was jak moi ministrowie, że będę zniszczony? - ripostuje Tusk. Sekielski zapewnia, że on takich praktyk nie stosuje. Nie wiem, kto ma rację. Jako dziennikarz jestem po stronie Sekielskiego, ale Tusk pokazuje, że manipulować rzeczywistością mogą nie tylko politycy.
Film Sekielskiego jest ciekawy, ale wpada w prostą pułapkę - sprowadza politykę do populizmu i manipulacji. I sam przez to staje się demagogiczny. Kolejne kadry, zderzenie zwykłych ludzi i VIP-ów mają udowodnić, że wszystko jest bez sensu, polskie życie publiczne to jeden wielki sen wariata. W ten sposób nic się nie zmieni. Populizmu nie da się leczyć populizmem, a demagogii demagogią.
"Władcy marionetek" Tomasz Sekielski, Grzegorz Madej, Dokument TVN 24