Podczas debaty w 2005 roku z Lechem Kaczyńskim
Donald Tusk powoływał się na rozmowę z pielęgniarką "panią Ewą", która miała opowiadać mu o swoich niskich zarobkach. W swoim filmie dokumentalnym "Władcy marionetek" Tomasz Sekielski udowadniał, że żadnej pielęgniarki o imieniu Ewa nie było, zaś Tusk podał najprawdopodobniej uśrednioną pensję pielęgniarek z jednego ze szpitali.
- To jest nieprawda. Poprosiłem żeby zgromadzić dokumenty w ówczesnym sztabie wyborczym. Pielęgniarka jest. Podpisaliśmy z panią Ewą umowę na wykorzystanie jej imienia, nazwiska i informacji o zarobkach. Pamiętam, że to wszystko odbywało się zgodnie z prawem - żeby zabezpieczyć możliwość posługiwania się tymi danymi. Zarzut, że "żadnej pielęgniarki" nie było jest na szczęście nieprawdziwy - powiedział w Poranku Radia TOK FM Paweł Graś