Skrzyknęli się przez internet. Wstali wcześnie rano. Wzięli transparenty z logo radiowej "Trójki" i napisem: "Łapy precz! Dotyczy polityków", druki z wypowiedzeniem umowy o pracę dla dyrektora "Trójki" Jacka Sobali. Były też kolorowe fotomontaże z szefem rozgłośni na taczce. Młodzież, studenci, rówieśnicy "Trójki" (1 kwietnia skończy 48 lat). Policzyli się i wyszło im, że na Myśliwiecką 3/5/7 przyjechało kilkadziesiąt osób.
Nudna polityka Spotkali się w sobotę o 8.30 przed siedzibą rozgłośni, by powitać polityków zaproszonych na poranną audycję. Przeważali warszawiacy, ale byli też trójkowicze m.in. z Bielska-Białej, Olsztyna i Krakowa.
- Nie znamy się. Zwołaliśmy się online. Łączy nas sympatia dla "Trójki", niepokoją ostatnie zmiany na tej antenie - mówili, marznąc na chodniku ul. Myśliwieckiej.
- Słucham "Trójki" od lat, ale ostatnio coś dziwnego dzieje się z tą rozgłośnią. O 15 w miejsce programu muzycznego pojawił się publicystyczno-polityczny. A "Trójka" to jedna z nielicznych rozgłośni, które prezentują ambitną muzykę, potrafią ją recenzować - mówiła Agnieszka Świniarska, z zawodu księgowa, która wraz z mężem przyjechała z warszawskiej Białołęki.
Jacek Tomczyk z Mogielnicy (Mazowieckie), student informatyki, nie krył irytacji: - Nowy popołudniowy blok polityczny jest po prostu nudny, prezentuje wyraźny prawicowy punkt widzenia. Jak tak dalej pójdzie, "Trójka" straci swój charakter i nie będę miał czego słuchać.
Hanna Hakiel, studentka psychologii stosowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim, by zdążyć na rano, jechała z Krakowa nocą aż osiem godzin (uciekł jej pociąg). - To sukces, że aż tylu nas przyjechało - mówi "Gazecie". - Chciało mi się, bo wierzę, że nasz protest jest słuszny.
Winą za zmianę charakteru "Trójki" obarczają Jacka Sobalę, nowego dyrektora tej rozgłośni z rekomendacji
PiS. - Mamy dla niego wypowiedzenie umowy o pracę - mówili. - Chcieliśmy mu wręczyć, ale nie przyjechał. Na forum internetowym nazwał nas frustratami, ale obiecał, że da kawę.
Dlatego co pewien czas skandowali: - Kawa! Kawa!
Nic nie dostali. Mimo porannego chłodu ochrona nie wpuściła ich nawet do holu, który po zakończeniu "Śniadania w Trójce" stał się miejscem rozmów dziennikarzy z zaproszonymi politykami.
Olejniczak się wstydzi - Nie będę nurzał się w oceanie hipokryzji i deklarował, że wyrzucę z mediów publicznych politykę - mówił Władysław Stasiak, szef kancelarii Lecha Kaczyńskiego. Przyznał, że w mediach "źle się dzieje, bo brakuje dobrych ustaw".
Podobnie
Krzysztof Putra (PiS), wicemarszałek Sejmu. Usłyszał od demonstrujących okrzyki: „Łapy precz od »Trójki «”. Próbował rozmawiać, ale zdenerwował zgromadzonych, mówiąc, że nie zna Wojciecha Poczachowskiego, człowieka PiS w zarządzie Polskiego Radia. - To on stoi za nominacją Sobali, odpowiada w zarządzie
radia za „Trójkę”. Pewnie, że nic pan nie może zrobić, bo u was o wszystkim decyduje prezes partii - krzyczeli demonstranci.
Wojciech Olejniczak, eurodeputowany
SLD, powiedział, że wstydzi się za koalicję PiS-SLD w mediach publicznych. - To niech pan interweniuje! - usłyszał od demonstrantów. - Ja na pewno do koalicji nie należę - odciął się Olejniczak.
- Nie ustąpimy. Żądamy dymisji Sobali i wyłonienia nowego szefa w drodze jawnego konkursu. Jeśli zarząd radia nie odwoła Jacka Sobali, zastanowimy się nad tym, jak skutecznie zastrajkować - mówi Wojciech Dorosz, lider związku zawodowego pracowników "Trójki" (jest w nim niemal cały zespół).
- Nie chodzi nam tylko o orientację polityczną Sobali, ale też o to, że do prowadzenia programów politycznych ściągnął publicystów o propisowskich poglądach - mówi pracownik "Trójki". I wywodzi: - Zespół obawia się, że podczas zapowiadanej restrukturyzacji radia ściągnięty w teczce Sobala nie zawalczy skutecznie o interesy rozgłośni. A dla wielu z nas "Trójka" to drugi dom, dorobek zawodowy życia. O kwalifikacjach Sobali najlepiej świadczą jego dokonania w Radiu Bis i "Jedynce". Pod jego rządami te rozgłośnie traciły słuchaczy, potwierdzają to statystyki.
PAP-owi szef Programu 3 powiedział, że do czasu zakończenia rozmów ze związkami powstrzyma się od komentarzy.
Chodzi o negocjacje, jakie związek prowadzi z zarządem w sprawie odwołania Sobali. Były już dwa spotkania. Kolejne w czwartek. Jeśli zarząd nie zgodzi się ze związkiem, zespół jest gotowy nawet na strajk.
Rozmowa z Wojciechem Olejniczakiem - s. XXX