http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Wiadomości" bez wiadomości (niektórych)

Agnieszka Kublik
2010-03-15, ostatnia aktualizacja 2010-03-14 20:02

W piątek obejrzane

Agnieszka Kublik
fot.
Agnieszka Kublik
 

W piątek szef CBA Paweł Wojtunik zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez swojego poprzenika Mariusza Kamińskiego. Wojtunik podejrzewa, że Kamiński jako szef Biura nadużył władzy, angażując funkcjonariuszy w tropienie pochodzenia majątku b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego (prokuratura śledztwo umorzyła, bo żadnego przestępstwa nie było).

Także w piątek SLD zapowiedziało złożenie wniosku o wszczęcie śledztwa przeciwko b. premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mariuszowi Kamińskiemu. Chodzi o to, że Kaczyński dopiero po 13 miesiącach od powołania CBA wydał zarządzenie w sprawie dokumentów legalizacyjnych dla agentów Biura. SLD twierdzi, że CBA przez te 13 miesięcy nie miało prawa prowadzić operacji specjalnych, a prowadziło.

Ciekawe, prawda? I istotne, bo przecież może chodzić o możliwość nadużycia władzy przez szefa służby. Ale w piątkowych głównych "Wiadomościach" TVP1 o tym ani mru-mru. Co nie dziwi, bo te informacje nie byłyby miłe "politycznemu opiekunowi" "Wiadomości" - czyli PiS.

A gdyby "Wiadomości" się na taki materiał jednak zdecydowały, to musiałyby zapytać tzw. drugą stronę, czyli Mariusza Kamińskiego, np. o to, czemu wykorzystano Biuro do akcji sprawdzania plotki o Kwaśniewskich. Albo czy CBA miało prawo prowadzić tajne operacje bez zarządzenia premiera. Zaś Jarosława Kaczyńskiego o to, dlaczego nie wydał tego zarządzenia przez 13 miesięcy. Przecież CBA to było "ukochane dziecko", więc dlaczego tak tę sprawę zaniedbał?

Jednak te dwie informacje - na szczęście - odnotowała TVP Info, która jest pod opieką SLD.

To kolejny dowód na to, że PiS i Sojusz podzieliły między sobą w mediach publicznych nie tylko fotele prezesów, dyrektorów, kierowników i redaktorów. I nie tylko programy. Nie zrobiły nawet wyjątku dla samych informacji. Są takie, które nie mają prawa ukazać się w programie "otoczonym opieką" PiS, ale których antena lewicowa nie pominie.

Widz TVP musi więc pilnie uczyć się operować pilotem, tak by dowiedzieć się, co chce przemilczeć prawica, a nagłośnić lewica. I na odwrót.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':