http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Olejniczak: jest porozumienie z PiS. Wstyd mi

Agnieszka Kublik
2010-03-13, ostatnia aktualizacja 2010-03-13 20:52

Wojciech Olejniczak, b. przewodniczący SLD i obecny eurodeputowany tej partii w rozmowie z "Gazetą": jest medialne porozumienie PiS SLD i się za nie wstydzę

Wojciech Olejniczak
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Wojciech Olejniczak
Agnieszka Kublik: Godzi się Pan na "test Dorna" ?

Wojciech Olejniczak (eurodeputowany SLD): Czyli?

Dorn powiedział, że tylko ktoś "dotknięty matołectwem" może mówić, że nie ma medialnej koalicji PiS-SLD.

- W Polsce po 1989 r. nie było koalicji, która przyznałaby się, że ma media publiczne.

Koalicja PiS-LPR-Samoobrona tego nie ukrywała.

- To prawda, nie wstydzili się tego. Ale to wyjątek potwierdzający regułę, że politycy się wypierają wpływu na media, co oczywiście nie znaczy, że go nie mają. Chcą mieć i mają.

Będzie Pan tym jedynym odważnym politykiem Sojuszu, który publicznie przyzna, że PiS i SLD podzieliły między siebie media publiczne?

- Słowo "koalicja" oznacza formalne porozumienie między partiami w celu utworzenia większości zdolnej do wyłonienia rządu. Więc akurat w tej sytuacji słowo "koalicja" nie pasuje, bo formalnego porozumienia nie ma.

Ale niewątpliwie politycy tych dwu partii patronują temu, co się teraz dzieje w mediach publicznych. Więc ich porozumienie w tej sprawie jest faktem. Ludwik Dorn ma rację.

Ja uważam, że w dobrze pojętym interesie Sojuszu jest, żeby w tej sprawie nie kręcić. Zaprzeczanie wprost do kamery, że takie porozumienie jest, oznacza, że jesteśmy niewiarygodni. A brak wiarygodności nigdy nie robi dobrze żadnemu politykowi, ani żadnej partii.

Pan w sobotę spotkał się ze słuchaczami radiowej "Trójki", którzy przyjechali na Myśliwiecką 3/5/7 specjalnie, by pokazać, że nie godzą się na to, co z programem III wyrabia PiS. Pan im powiedział, że się wstydzi.

- Bo się wstydzę. Że doszło do takiej sytuacji, że i dziennikarze, i słuchacze protestują, że ja się muszę za polityków tłumaczyć, dlaczego psują dobrą stację. Przecież niedawno "Trójka" miała sukcesy, co raz wyższą słuchalność, wyszła na prostą, pozbyła się redaktorów z PiS-owskiego nadania, dziennikarze poczuli się niezależni. A teraz z powodu politycznych decyzji program zaczyna skręcać na prawo. To jest najlepsze potwierdzenie, że porozumienie między ludźmi związanymi z SLD i z PiS w sprawie mediów publicznych jednak jest. I ja się za to wstydzę.

I za to chowanie głowy w piasek. Tak się wlaśnie zachowuje np. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, gdy mówi, że to nie koalicja, a porozumienie ludzi, którzy dostali zgodę partii na ratowanie mediów publicznych.

To co będzie z "Trójką"? Lewica się zgodzi, by PiS ją tak "ratował"?

- Każdy dzień, tydzień , miesiąc pokazuje, o co w tym wszystkim chodzi. O wybory prezydenckie. Przestrzegam tych moich kolegów na lewicy, którzy patrzą na to obojętnie i mówią, że nic złego się nie dzieje i że to się jakoś ułoży. Bo się dzieje i nic się samo nie ułoży. Tego nie da się przeczekać patrząc z boku. Zarówno opinia publiczna, jak i środowiska związane z lewicą nam nie wybaczą, że wiedzieliśmy, co się dzieje i nie reagowaliśmy.

Mówię to do moich kolegów z SLD, którzy protestowali przeciwko porozumieniu z PiS, a dziś patrzą na upartyjnianie mediów publicznych obojętnie, by się nie narazić. To jest ostatni moment, by powiedzieć, to co Włodzimierz Cimoszewicz, że "między PiS a SLD istnieje nieprzekraczalna granica, każdy polityk SLD, przekraczając tę granicę, byłby świnią".To jest głos człowieka będącego w rozpaczy, który mówi do kolegów na lewicy: obudźcie się, to jest droga donikąd!

Jest Pan za zerwaniem tego medialnego porozumienia?

- Jeżeli politycy rzeczywiście nie chcą mieć mediów publicznych, to niech szybko opowiedzą się za projektem zupełnie nowej ustawy medialnej, przygotowanym przez środowiska twórcze. Bo oni proponują, by polityków zupełnie pozbawić wpływu na media publiczne. To będzie test na wiarygodność zapewnień, że politycy nie chcę mieć mediów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 92 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    119 głosów