Młodzi Palestyńczycy rzucali kamieniami w stronę izraelskich żołnierzy, którzy wcześniej zamknęli przejście dla ruchu. Palestynki wznosiły okrzyki: "Jerozolima jest arabska, jest naszą stolicą na wieki". Jeden z protestujących wetknął palestyńską flagę w metalową bramę na przejściu granicznym. W pewnym momencie w wojskowego dżipa izraelskiej armii uderzył ładunek zapalający; żołnierze pośpieszyli ugasić ogień. W końcu izraelskie siły rozpędziły protestujących gazem łzawiącym.
Napięcie wzrosło w tym tygodniu po wydaniu zgody przez izraelskie MSW na budowę 1600 nowych domów w zaanektowanej przez Izrael arabskiej części Jerozolimy.
Wojskowa blokada na Zachodnim Brzegu zraelski minister obrony Ehud Barak nakazał całkowitą blokadę Zachodniego Brzegu Jordanu na 48 godzin od północy z czwartku na piątek - powiedział rzecznik izraelskich sił zbrojnych. Decyzję o blokadzie podjęto "ze względów bezpieczeństwa", z uwagi na ryzyko zamachów. Wojsko izraelskie będzie przepuszczać w obie strony transporty humanitarne, przedstawicieli instytucji religijnych oraz 550 nauczycieli - dodał rzecznik.
Policja izraelska wzmocniła jednocześnie ochronę wschodniej Jerozolimy i wydała zakaz wstępu na Wzgórze Świątynne mężczyznom poniżej 50. roku życia podczas piątkowej modlitwy. W ubiegły piątek w gwałtownych starciach w tej części miasta obrażenia odniosło kilkadziesiąt osób, w tym 15 policjantów.
USA potępiają Izrael "Potępiam tę decyzję jako jeden z tych kroków, które podkopują zaufanie, którego tak teraz potrzebujemy." - powiedział Joe Biden w czasie wizyty w Izraelu. Sekretarz stanu USA
Hillary Clinton dodała w piątek, że ogłoszony plan rozbudowy jest "głęboko negatywnym sygnałem".
Tak ostre słowa pod adresem Izraela dawno nie padły z ust przedstawicieli amerykańskiej administracji. Według nieoficjalnych informacji działania Izraela rozzłościły nie tylko Hillary Clinton, ale również prezydenta Baracka Obamę. W piątek Departament Stanu wezwał na rozmowę ambasadora Izraela w Waszyngtonie. Strona izraelska odmówiła komentarza na ten temat.
Nie będzie rozmów palestyńsko-izraelskich Zamiar budowy nowych osiedli dla osadników żydowskich wywołał falę protestów i demonstracji Palestyńczyków. W protestach wzięło też udział wielu pacyfistycznie nastawionych Izraelczyków. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas ogłosił, że nie rozpocznie nowych rozmów z Izraelem bez rezygnacji z zamiaru budowy nowych domów we wschodniej Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu.
Wcześniejszą rundę rozmów palestyński prezydent zerwał po rozpoczęciu przez Izrael ofensywy w Strefie Gazy w grudniu 2008 r. Palestyńczycy chcieliby, aby Wschodnia Jerozolima, od 1967 r. znajdująca się pod kontrolą Izraela, była stolicą ich przyszłego państwa. Izrael nie godzi się jednak na podział miasta, na terenach Wschodniej Jerozolimy trwają zamieszki.
W Sheikh Jarrah poleciały kamienie We wschodniej, arabskiej Jerozolimie ultraortodoksyjni Żydzi obrzucili przejeżadżające arabskie
samochody kamieniami. Demonstrowali w ten sposób swoje prawo do
mieszkania w dzielnicy Sheikh Jarrah. W ciągu kilku ostatnich miesięcy na mocy decyzji sądu osadnicy przejęli kilka palestyńskich domów. Przedstawili w sądzie dokumenty potwierdzające ich prawo własności i twierdzą, że mieszkali w nich przed powstaniem Izraela.
Konflikt w Sheik Jarrah trwa od kilku lat. W 1956 roku kilkadziesiat palestyńskich rodzin, których
domy przejęli Izraelczycy, dostało w zamian od Organizacji Narodów Zjednoczonych mieszkania w Sheikh Jarrah. Teraz są z nich wyrzucani.