Farinas nie jadł i nie pił już 17 dni. W czwartek zemdlał w swoim mieszkaniu w Santa Clara (ok. 230 km na wschód od Hawany). Przyjaciele odwieźli go do szpitala miejskiego, gdzie podłączono go do kroplówki. W piątek był na oddziale intensywnej terapii w bardzo ciężkim stanie. - Jest przytomny, ale senny i bardzo słaby - powiedziała dziennikarzom jego matka Alicia Hernández. - Dostał dożylnie wszystko, żeby przyszedł do siebie.
Kilka godzin wcześniej reżim wysłał lekarzy, żeby go zabrali do szpitala. Farinas podziękował za "humanitarną troskę i profesjonalizm", ale odmówił. Powiedział, że głodówki nie przerwie, dopóki jest przytomny, nie pozwoli też lekarzom rządowym się zbadać. W domu opiekuje się nim rodzina i jego przyjaciel lekarz Ismel Iglesias.
Farinas ma 48 lat. 11 lat spędził w więzieniach. To jego 23. głodówka. Rozpoczął ją po śmierci kolegi dysydenta i więźnia politycznego Orlando Zapaty Tamayo. Zapata głodował przez 85 dni i zmarł w szpitalu w Hawanie 23 lutego.
Farinasa licznie odwiedzają przyjaciele dysydenci. Wczoraj do Santa Clara miała dojechać Yoani Sanchez, bodaj najsławniejsza blogerka świata, wielokrotnie nagradzana za granicą, choć we własnym kraju prześladowana. Na swojej stronie Generación Y od kilku lat kruszy mur propagandy, milczenia i cenzury, który otacza życie na Kubie.
Wszyscy odwiedzający Farinasa namawiają go, by przerwał głodówkę i nie poświęcał własnego życia. Bezskutecznie.
Od dwóch tygodni powtarza, że gotów jest umrzeć jak męczennik, byle tylko zmusić kubański reżim do wypuszczenia więźniów politycznych i wstrząsnąć opinią publiczną na świecie, by ta stanęła w obronie zniewolonych Kubańczyków.
W czwartek do grona ludzi, którzy proszą Farinasa, by nie składał się w ofierze, dołączył
Lech Wałęsa. Dodzwonił się do jego domu, ale nie zdołał go przekonać - cała rozmowa poniżej.
Rząd Hiszpanii, który dotąd chciał łagodzić postawę Europy wobec dyktatury kubańskiej, wyjednał u braci Castro zezwolenie na wyjazd Farinasa za granicę, ale dysydent odmówił.
Protesty głodowe więźniów politycznych i dysydentów przybierają formę sztafety. Oprócz Farinasa kilku więźniów głoduje w więzieniach w prowincji Pinar del Rio. Felix Bonne, były profesor akademicki i więzień, jeden z weteranów opozycji demokratycznej na Kubie, zapowiedział kilka dni temu, że przejmie protest głodowy po Farinasie. - To jedyny sposób walki z tą dyktaturą - mówił dziennikarzom w Hawanie.
Informacje o tragicznej śmierci Orlando Zapaty oraz o głodówkach Farinasa i innych dysydentów obiegły media na świecie i obudziły opinię publiczną z letargu.
Parlament Europejski przytłaczającą większością głosów potępił w czwartek dyktaturę kubańską za łamanie wszelkich swobód oraz praw obywatelskich i zażądał natychmiastowego uwolnienia więźniów politycznych. Rząd Hiszpanii zrezygnował z planów złagodzenia postawy wobec dyktatury.
Kubański reżim odrzucił rezolucję europarlamentu. Nazwał ją "kłamliwą", "obraźliwą", cyniczną" i "spiskiem państw bogatych" przeciw ciemiężonej Kubie. Powtórzył, że dysydenci to kryminaliści i najemnicy imperializmu amerykańskiego.
Rezolucja ucieszyła za to kubańskich dysydentów. - Parlament Europy staje po stronie narodu, a przeciw totalitarnej dyktaturze - mówił szef Kubańskiego Komitetu Praw Człowieka Elizardo Sanchez.
- Oczekujemy teraz większego wsparcia Europy dla opozycji demokratycznej na wyspie - powiedział były więzień i niezależny ekonomista Oscar Espinosa Chepe.
Kubie trzeba męczenników
Lech Wałęsa: Doskonale rozumiem pana sytuację i sytuację na Kubie. Deklaruję moją pomoc i poparcie dla budowania wolnej Kuby. Dlatego chciałbym prosić pana, by przemyślał pan swoją decyzję i zawiesił strajk głodowy. Wolna Kuba potrzebuje przywódców, takich jak pan.
Guillermo Farinas: Panie prezydencie, bardzo szanuję pana i to, co zrobił pan dla Polski, ale nie mogę spełnić pańskiej prośby. Kuba potrzebuje męczenników, jak Orlando Zapata, żeby obudzić światową opinię publiczną i zainteresować ją sprawą kubańską.
Wałęsa: Niech mi pan wierzy, że Kubie nie jest potrzebna pańska śmierć. Pan już wygrał - poruszył pan świat swoją postawą. Świat dowiedział się o panu i więźniach politycznych na Kubie. Jak chce pan budować wolną Kubę? Do budowania wolnej Kuby potrzeba nam zwycięstw, potrzeba żywych ludzi, a nie grobów. Jeszcze raz apeluję do pana o zawieszenie strajku głodowego. Ja też podejmowałem głodówkę, ryzykowałem życie. Ale w pewnym momencie są potrzebne inne decyzje. Proszę przemyśleć swoją decyzję, przerwać strajk i nadal działać dla wolnej Kuby.
Farinas: Darzę pana wielkim podziwem, szanuję pana i pańską opinię, ale nie mogę przerwać strajku głodowego. Wybrałem ten sposób walki z totalitaryzmem, walki o wolność na Kubie i muszę być konsekwentny. Jeżeli umrę, proszę pana tylko o to, by złożył pan kwiaty na moim grobie, gdy Kuba będzie wolna.
Wałęsa: Życzę Panu mądrych decyzji i niech Bóg ma pana w swojej opiece.
Farinas: Wszystko w rękach Boga. Szczęść Boże, panie prezydencie. Niech żyje wolna Kuba, niech żyje wolna Polska.
Rozmowa telefoniczna odbyła się w czwartek, zanim Farinas nieprzytomny znalazł się w szpitalu.