- Dla nikogo w Platformie nie jest atrakcyjna wizja współpracy z Jarosławem Kaczyńskim, jeśli w ogóle współpraca z tym politykiem jest możliwa - powiedział premier
Donald Tusk. To odpowiedź na słowa prezesa
PiS, który w "Rzeczpospolitej" ogłosił, że wyobraża sobie koalicję z "częścią PO" po wyborach 2011 r.
- Oczywiście nie tą częścią Janusza Palikota - precyzował Kaczyński.
Szef PiS wykluczył też koalicję z
SLD, którą dopuszczał poseł PiS Adam Hofman.
- Jeśli PiS będzie miał prezydenta i 200 posłów, to bez problemu zdobędzie większość dzięki konserwatystom z Platformy - tłumaczy słowa Kaczyńskiego polityk PiS.
Przypomnijmy, w ostatnim sondażu "Gazety" Platforma miała 51 proc., a PiS - 27 proc.
Donald Tusk, który w piątek był z wizytą w Armenii, komentował: - Martwi mnie to, że polityk rzuca hasło, że coś rozbije, zniszczy, że kogoś podzieli. Takie działanie zawsze przynosi szkody. Polska traci na tym, że tak ważny polityk jak lider opozycji zatruwa polityczną atmosferę. Chrońmy nasze środowisko przed takimi ludźmi.
- Absurdalnymi słowami o koalicji "z częścią PO" Kaczyński stara się odwrócić uwagę od sojuszu PiS z SLD w mediach publicznych i przekonać, że PiS ma jakąś zdolność koalicyjną - mówi "Gazecie" wiceszef klubu PO Rafał Grupiński. I dodaje: - Strategia PiS załamała się, gdy Tusk zrezygnował ze startu w wyborach prezydenckich. Przez ostatnie dwa lata powtarzali, że premier unika reform, żeby przetrwać do kampanii prezydenckiej, a teraz nie mają już żadnego pomysłu.
W wywiadzie dla "Rz" Kaczyński powiedział też, że Tusk będzie się za Janusza Palikota "w piekle w smole gotował", bo Palikot "demoluje życie publiczne na poziomie propagandowych gadzinówek".
-
Jarosław Kaczyński nie od dziś jest specjalistą od piekła, od smoły, od smażenia; niech Bóg chroni Polskę od polityków, którzy czynią piekło na ziemi. Ale ja nie życzę nikomu piekła, może mały czyściec by się przydał - odparł Tusk.