http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sztuczki podsłuchowe CBA

Bogdan Wróblewski
2010-03-13, ostatnia aktualizacja 2010-03-13 10:52

Za rządów Mariusza Kamińskiego CBA bezprawnie wyłudziło zgodę na podsłuchy w śledztwie "przeciekowym" - zawiadomił o tym prokuraturę nowy szef CBA. Wykrył też inne nadużycia poprzednika

Mariusz Kamiński podczas przesłuchania
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Mariusz Kamiński podczas przesłuchania
SERWISY
Nowy szef CBA Paweł Wojtunik mianowany w połowie października (poprzednio szef CBŚ) zarządził bilans rządów Kamińskiego. Przeprowadzono już audyt organizacji Biura, spraw kadrowych itp. Skończyło się m.in. zawiadomieniem prokuratury o skasowaniu bazy danych GPS służbowych samochodów. Polecił ją wyczyścić Maciej Wąsik, były zastępca Kamińskiego.

Równolegle trwa kontrola operacji specjalnych w czasach Kamińskiego. Jej efektem są kolejne podejrzenia o przestępstwach w CBA i zawiadomienia do prokuratury.

W najważniejszym zawiadomieniu chodzi o nielegalne podsłuchy. CBA potwierdziło nam wczoraj, że wysłało je do prokuratora generalnego. - Dotyczy tzw. sprawy przeciekowej - mówi rzecznik CBA. Pytany o szczegóły, odmawia odpowiedzi.

Ministerstwo Sprawiedliwości informuje nas tylko, że zawiadomienie to zarejestrowano... w tajnej kancelarii. Nie zdołaliśmy ustalić, która prokuratura się nim zajmuje.

"Sprawa przeciekowa" to domniemane ostrzeżenie Andrzeja Leppera przed akcją CBA latem 2007 r. Operacja ta miała dowieść, że w resorcie rolnictwa, którym Lepper kierował, można za łapówkę odrolnić każdy grunt. Skończyła się fiaskiem. Niemniej Lepper został zdymisjonowany i w efekcie rządy PiS (w koalicji z Samoobroną i LPR) upadły.

Potem skazani zostali w tej sprawie (nieprawomocnie) tylko Piotr R. i Andrzej K. Za powoływanie się na wpływy w ministerstwie.

Podejrzenie o przeciek premier Jarosław Kaczyński (PiS) rzucił na Janusza Kaczmarka, dymisjonując go z funkcji szefa MSWiA. Kaczmarek znał termin finału akcji CBA. Po dwóch latach śledztwa prokuratura nie znalazła dowodu, że to on był źródłem przecieku. Nie ma pewności, czy w ogóle do niego doszło. Umorzyła sprawę.

Finał akcji CBA w resorcie Leppera to 6 lipca 2007 r. Początek śledztwa ws. przecieku to 11 lipca. Przez te pięć dni CBA miało nielegalnie podsłuchiwać Kaczmarka i ówczesnego szefa policji Konrada Kornatowskiego. Tak twierdzą agenci CBA, którzy podsłuchy zakładali. Tłumaczą się poleceniem "z góry".

Fakt, że to CBA stosowało podsłuchy w tej sprawie, jest tym bardziej wątpliwy, że w kręgu podejrzanych o przeciek byli sami agenci Biura. Dlatego po 11 lipca prokuratura zleciła prowadzenie sprawy przecieku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Według naszych źródeł Wojtunik wymienia w zawiadomieniu do prokuratury nie tylko nielegalne podsłuchy Kaczmarka i Kornatowskiego, lecz także kilka innych osób.

Nie ma mowy o nielegalności działań CBA - utrzymują Mariusz Kamiński i broniący go posłowie PiS - bo prokurator oraz sąd wydawały zgody na podsłuchy.

Jednak nasze źródła w CBA twierdzą co innego: zgoda prokuratora czy sądu na kontrolę operacyjną nie przesądza o jej legalności. Zgoda na podsłuchy - i tego dotyczy zawiadomienie - mogła zostać wyłudzona. Na dwa sposoby: - we wniosku o podsłuch CBA podawało numer, ale nie ujawniało właściciela telefonu, choć go znało; - albo uzasadniało konieczność podsłuchu informacją o podejrzeniu przestępstwa, którego nie było.

Trzymane w tajemnicy zawiadomienie ws. podsłuchów nie wskazuje winnego, ale za działania CBA zgodnie z ustawą odpowiada jego szef - czyli w tym przypadku Mariusz Kamiński.

Oficjalnie natomiast CBA ujawniło wczoraj, że zawiadamia prokuraturę o innej skandalicznej sprawie - polowaniu na rzekomy "dom Kwaśniewskich" w Kazimierzu (patrz obok).

- Służba specjalna została wprzęgnięta w politykę, bo nakazano jej iść za plotkami dotyczącymi nazwisk znanych osób - komentuje dla "Gazety" Paweł Wojtunik.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    90 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego