Na początku tygodnia "Gazeta" informowała, że koncern energetyczny Enion zwleka z wypłatami. W przypadku samorządów chodzi o zwrot wydatków, które gminy poniosły, pomagając energetykom, np.: - diet i kosztów wyżywienia dla strażaków OSP, którzy wycinali drzewa w sąsiedztwie pozrywanych linii; - kosztów paliwa do wozów i pił - kosztów wynajęcia agregatów prądotwórczych.
Według Ewy Groń, rzeczniczki Enionu, do kilku gmin (prądu nie było w blisko 70) poszły już przelewy.
Do urzędu w Żarkach (Śląskie) wczoraj osobiście przyjechał dyrektor rejonu dystrybucji Enionu w Myszkowie. Podpisane przez burmistrz porozumienie o zwrocie nakładów zawiózł do podpisu przełożonym w Częstochowie, a potem z powrotem przywiózł je do Żarek.
- A ja miałem telefon, że mam się nie denerwować i jak tylko doślę kopie faktur, sprawa będzie załatwiona możliwie jak najszybciej - opowiada Krzysztof Motyl, wójt gminy Niegowa (Śląskie). Jeszcze w środę Motyl dostał z powrotem wysłaną do Enionu notę obciążeniową na 67 tys.
Jednak z indywidualnych odbiorców nadal nikt nie dostał bonifikaty za brak prądu. Pisaliśmy, że przedsiębiorstwo postępuje według wewnętrznej instrukcji, którą bada teraz Urząd Regulacji Energetyki, bo uznał, że jest niezgodna z prawem. Może powodować, że wnioski nie zostaną rozpatrzone w ciągu 30 dni - tyle czasu daje przedsiębiorstwom minister gospodarki. - Klienci mogą dochodzić swoich praw w sądzie. Gdy my otrzymamy informację, że termin wypłaty został przekroczony, prezes URE może wszcząć postępowanie wyjaśniające. Ma prawo nałożyć karę finansową zarówno na przedsiębiorstwo, jak i osoby nim kierujące - mówi Jacek Bełkowski, rzecznik odbiorców paliw i energii w URE. Według niego wypłaty bonifikat dla indywidualnych odbiorców nie mogą być niewypłacone ze względu na katastrofalne warunki pogodowe, którymi brak dostaw prądu tłumaczy Enion.
Źródło: Gazeta Wyborcza