Zdefiniowanie na nowo stosunków z Rosją to jedno z głównych wyzwań dla NATO. Wczoraj dyskusja o koncepcji strategicznej Paktu przeniosła się do Warszawy - na konferencję zjechało blisko 200 analityków. Zjawił się też sekretarz generalny Sojuszu Anders Fogh Rasmussen. - Polska perspektywa jest bardzo ważna dla rozwoju NATO - zapewniał na Zamku Królewskim w Warszawie.
Różnice w sprawie Rosji jednak pozostały. Osiem miesięcy przed szczytem w Lizbonie, na którym ma być przyjęta nowa doktryna strategiczna, NATO jest wciąż w tej kwestii podzielone.
Kraje "starej" Europy uważają, że współpraca z Moskwą - w Afganistanie, w walce z terroryzmem itd. - jest priorytetem, a pogłębianie jej rozwiąże wszystkie problemy. Co więcej, wczoraj szef NATO przekonywał, że dobre relacje z Moskwą są wystarczającą gwarancją bezpieczeństwa państw NATO z naszej części Europy. - Współpraca doprowadzi do zmniejszenia napięć - mówił.
Polska i kraje bałtyckie nie kwestionują konieczności współpracy z Rosją. Sikorski zapewniał jednak wczoraj, że w "parze z partnerstwem powinno iść odstraszanie", czyli np. dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa dla regionu.
- Europa Środkowa nie potrzebuje preferencyjnego traktowania. Chce tylko móc liczyć na solidarność i obronę, by czuć się bezpiecznym - tłumaczył minister.
Jego zdaniem NATO powinno wypracować i regularnie uaktualniać różne "plany ewentualnościowe" na wypadek agresji na tę część Sojuszu, "nie wskazując palcem, skąd miałoby przyjść ewentualne niebezpieczeństwo". Sikorski przypomniał, że takie gwarancje obiecał Europie Środkowej i Wschodniej prezydent
USA Barack Obama na szczycie NATO w kwietniu 2009 r. w Strasburgu/Kehl.
Szef
MSZ wyłożył też swą definicję solidarności transatlantyckiej: państwa naszego regionu angażują się w misje poza granicami NATO, np. w Afganistanie, a w zamian mają pewność, że NATO je obroni.
Szef
MON Bogdan Klich przekonywał, że trzeba utrzymać równowagę między obroną terytorialną a ekspedycjami Sojuszu. - Nowa strategia NATO musi gwarantować, że głównym zadaniem Sojuszu pozostanie wspólna obrona - mówił.
Rasmussen zapewniał, że obrona swego terytorium pozostanie głównym zadaniem NATO, a artykuł V powołującego NATO traktatu waszyngtońskiego o kolektywnej obronie będzie dalej jego kamieniem węgielnym. Przyznał, że państwa regionu mają prawo do zaniepokojenia, choćby z powodu niedawnych manewrów rosyjskich przy granicy z Polską. O dodatkowych gwarancjach nie powiedział jednak ani słowa.
W innych sprawach wszyscy byli zgodni: - że NATO musi zwalczać terroryzm tam, gdzie on się rodzi; - powinno się mierzyć z cyberterroryzmem i rozprzestrzenianiem broni masowego rażenia; - trzeba wykorzystać kryzys finansowy do reformy struktur (odchudzanie biurokracji) i racjonalizacji wydatków; - NATO musi współpracować, a nie rywalizować z UE.
Sikorski powiedział, że NATO nie ma instrumentów, by zapewniać bezpieczeństwo energetyczne, i to powinno być domeną Unii. - NATO nie może zajmować się wszystkim i być światowym policjantem - mówił Rasmussen. Przyznał jednak, że musi zachować środki odstraszenia, i to zarówno broń nuklearną, jak i konwencjonalną.
- Szef NATO otrzymał wczoraj od polskich analityków polską, obywatelską propozycję nowej koncepcji strategicznej Sojuszu. Projekt przygotował zespół ekspertów z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego oraz krakowskiego Instytutu Studiów Strategicznych. Nad całością czuwał prof. Roman Kuźniar.
Propozycja zakłada m.in., że jednym z zadań Sojuszu jest solidarna, kolektywna i skuteczna obrona państw członkowskich przed jakąkolwiek formą agresji lub zewnętrznego przymusu. Operacje poza terytorium Sojuszu miałyby być podejmowane selektywnie, w należycie uzasadnionych przypadkach i z poszanowaniem prawa międzynarodowego oraz bez intencji narzucania innym państwom ustroju politycznego. Gdyby któreś z państw Sojuszu było zagrożone poprzez cyberataki albo przerwy w dostawach energii, Sojusz ma rozpatrzyć możliwość przyjścia z pomocą przeciwdziałającą skutkom takiego zagrożenia.