- Nie zgadzamy się z upolitycznianiem kwestii kursu wymiany juana - oświadczył wiceprezes chińskiego banku centralnego Su Ning. Oznajmił on przy tym, że kurs wymiany juana nie jest źródłem braku równowagi w handlu międzynarodowym. - Uważamy, że kwestia kursu nie przyczyni się ani do zmniejszenia, ani do zwiększenia naszej nadwyżki albo deficytu w handlu - powiedział. - Nie zgadzamy się też na to, aby inny kraj rozwiązywał za nas problemy - dodał.
USA i Unia Europejska, czyli główni partnerzy handlowi Chin, uważają, że juan jest celowo niedoszacowany przez tamtejsze władze, aby zwiększyć eksport i mocniej pobudzić gospodarkę w czasie światowego kryzysu.
Apelując o "bardziej zorientowany rynkowo kurs wymiany juana", Obama zawrócił uwagę, że przywrócenia równowagi handlowej potrzebują zarówno kraje mające deficyt zewnętrzny, jak i nadwyżkę. Pierwsze muszą oszczędzać i eksportować więcej, drugie - pobudzać konsumpcję i popyt wewnętrzny.
Niewykluczone, że w mającym się wkrótce ukazać półrocznym raporcie Departament Skarbu określi chińską walutę jako "manipulacyjną".
W ubiegłym tygodniu chiński premier Wen Jiabao powiedział, że kurs juana będzie utrzymany na stabilnym poziomie przez cały rok.
Chińsko-amerykańskie relacje w ostatnich miesiącach pozostają napięte - oprócz wartości juana jest to m.in. kwestia kłopotliwych relacji między Google'em a chińskim rządem, a także problem łamania praw człowieka w Chinach.