W czwartek zarząd związku zawodowego dziennikarzy i pracowników programu III spotkał się po raz drugi z Wojciechem Poczachowskim (z rekomendacji
PiS), który w zarządzie Polskiego Radia odpowiada właśnie za program III. W w ramach podziału anten między PiS a
SLD (od lata zeszłego roku tworzą cichą medialną koalicję) "Trójką" rządzi PiS, a konkretnie Jacek Sobala.
I to właśnie on jest problemem. Związek, do którego należy do niego niemal cały zespół "Trójki" jego odwołanie postawił na czele swoich postulatów. Wczoraj Poczachowski wysłuchał Sobali, podczas poprzedniego spotkania - dziennikarzy "Trójki".
Przypomnijmy, że oprócz odwołania Sobali związek żąda jeszcze:
- rozpisania otwartego konkursu na stanowisko opuszczone przez Sobalę;
- przywrócenia Magdy Jethon, poprzedniczki Sobali, do pracy dziennikarskiej w "Trójce";
- odwieszenia szefa "trójkowych" związków zawodowych Jerzego Sosnowskiego (Sobala go zawiesił za krytykę jego decyzji programowych);
- anulowania wszystkich decyzji programowych i personalnych Sobali.
Sobala przyszedł do "Trójki" ponad dwa miesiące temu. I od razu sporo pozmieniał na antenie.
Michał Karnowski (dawniej "Dziennik" obecnie "Polska") dostał w porannym bloku "Zapraszamy do Trójki" aż trzy programy: przegląd prasy, rozmowy z politykami oraz z publicystami (niedawno Sobala odebrał mu przeglądy prasy).
Sobala wprowadził też nowy polityczny program, który prowadzą publicyści spoza
radia, m.in.
Bronisław Wildstein i Rafał Ziemkiewicz z "Rzeczpospolitej" i Tomasz Sakiewicz, naczelny "Gazety Polskiej".
Co się stanie, jeśli zarząd radia odrzuci żądania dziennikarzy "Trójki''? Wtedy do negocjacji włączy się mediator (musi być zaakceptowany przez zarząd i związek). Jeśli nie pogodzi stron, związek zorganizuje referendum w sprawie strajku generalnego. Jeśli większość dziennikarzy będzie na tak, "Trójka" może nawet zamilknąć.