O styczniowej akcji w afgańskiej wiosce Kalech Jebra "Gazeta" napisała w czwartek. Ujawniliśmy, że amerykańskie siły specjalne na terenie kontrolowanej przez Polaków prowincji Ghazni zabiły cztery osoby. Afgańczycy przekonani, że zrobili to Polacy, spalili naszą flagę.
Amerykanie dopiero po interwencji polskich dowódców zapłacili odszkodowanie. Czy zabici to cywile - nie wiadomo. Tak twierdzą Afgańczycy.
- To nie polscy żołnierze są odpowiedzialni za to zdarzenie, bo w nim nie uczestniczyli. Nasi dowódcy dobrze zareagowali - zwrócili uwagę władzom afgańskim i dowództwu ISAF, że zdarzenie nie było konsekwencją polskich działań. Myślę, że postępowanie zakończy się takim właśnie opisem odpowiedzialności - powiedział Klich.
Dodał, że incydent nie wpłynął na wzrost ataków na polskich żołnierzy w Ghazni. Zapowiedział także, że najprawdopodobniej nasz kontyngent wesprze 50 czeskich żołnierzy.
Źródło: Gazeta Wyborcza