Kto?
Julia Pitera (PO), pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją.
Pitera zeznawała wczoraj ponad cztery godziny przed hazardową komisją śledczą. Została wezwana na wniosek Beaty Kempy (
PiS). Dlaczego? Bo w październiku 2008 r. przewodniczący rady programowo-konsultacyjnej magazynu branży hazardowej "Interplay" Eugeniusz Wiech napisał do Pitery, że są liczne nieprawidłowości w pracach nad zmianami w ustawie hazardowej.
Pitera opowiedziała komisji, jak zareagowała na pismo Wiecha. Poprosiła ministra finansów o ustosunkowanie się do jego zarzutów. Otrzymała z resortu finansów "dość obszerną" odpowiedź, zawierającą "wszystkie aspekty tej sprawy", i przesłała do Wiecha w styczniu 2009 r.
- Pan przewodniczący Wiech nie zgłosił do mnie więcej żadnej informacji, że podważa, kwestionuje, doprecyzowuje, prosi o dalsze działania - mówiła Pitera. - Uznałam, że sprawa została wyjaśniona, bo nie było podstaw, żeby kwestionować słuszność stanowiska Ministerstwa Finansów. Uznałam, iż wątpliwości Wiecha zostały rozwiane.
Potem posłowie dopytywali panią minister o wątpliwości wiceministra Jacka Kapicy, że wydłużają się prace nad nowelizacją ustawy hazardowej. Pitera przyznała, że Kapica nigdy jej o tym nie poinformował.
- Być może, gdyby to zrobił, nie byłoby części problemu. Z dzisiejszej perspektywy myślę, że byłoby lepiej, gdyby zawiadomił, bo niekoniecznie działając metodami operacyjnymi, można by pewnie stwierdzić i zapobiec pewnym rzeczom - mówiła Pitera.
Jej zdaniem, jeśli Kapica miał jakiekolwiek podejrzenia, że dzieje się coś nieprawidłowego, mógł powiadomić o tym departament kontroli wewnętrznej Ministerstwa Finansów.
Pitera powiedziała też, że o aferze hazardowej dowiedziała się z mediów, że premier z nią o tym nie rozmawiał. A Marcina Rosoła, asystenta b. ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, nie zna.