W liście do Państwowej Komisji Wyborczej szefowa klubu PiS Grażyna Gęsicka napisała wczoraj, że wystąpienia kandydatów PO w prezydenckich prawyborach "mogą mieć charakter wyborczy". Według niej Bronisław Komorowski i
Radosław Sikorski występują jako oficjalni kandydaci do prezydentury, dokonują oceny Lecha Kaczyńskiego w tonie, "jaki zwykle stosuje się w kampaniach wyborczych".
- Czy te działania nie są rzeczywistą kampanią wyborczą i czy ich koszty powinny być ewidencjonowane jako koszty kampanii wyborczej? - pyta w liście Gęsicka.
Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak dorzuca wątpliwość, czy polskie prawo wyborcze pozwala na prawybory.
"Gazeta": - Może po prostu pozazdrościliście pomysłu Platformie?
Błaszczak: - Nie. My szanujemy prawo. A Platforma po raz kolejny narusza przepisy. Przypomnę kongres Europejskiej Partii Ludowej przed ostatnimi wyborami do Parlamentu Europejskiego. PO mówiła, że zjazd to początek jej eurokampanii, a gdy okazało się, że trzeba by było wliczyć to do funduszu wyborczego, powiedziała, że kampanię rozpocznie później.
PKW ma odpowiedzieć na list PiS w poniedziałek. Jednak według naszych rozmówców w Komisji nie ma mowy o tym, że prawybory to już kampania prezydencka. - Ona zaczyna się z chwilą wydania przez marszałka Sejmu zarządzenia o ogłoszeniu wyborów. Najwcześniej może to nastąpić 23 maja, a najpóźniej 23 czerwca. I od tego dnia zacznie się kampania, która zakończy się na dobę przed wyborami - mówi "Gazecie" Krzysztof Lorentz, dyrektor zespołu kontroli i finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych PKW.
Dodaje, że nie ma też przepisów, które nakazywałyby kandydatom w wyborach prezydenckich wzięcie urlopów na czas kampanii. Tego też domaga się PiS od szefa
MSZ i marszałka Sejmu. Zarówno Sikorski, jak i Komorowski pełnią swoje urzędy, ale deklarują, że gdyby wygrali prawybory, to w decydujących momentach kampanii prezydenckiej wezmą wolne.
Wczoraj - mimo wcześniejszych zapewnień, że już tego nie zrobi - do prawyborczej debaty w PO włączył się wiceszef klubu Janusz Palikot (zwolennik Komorowskiego). Po wcześniejszych atakach na Sikorskiego i jego żonę wczoraj powiedział w Radiu TOK FM, że jeśli Sikorski przegra prawybory, trzeba się liczyć ze zmianą na stanowisku szefa MSZ. - Jego miejsce mógłby zająć na przykład Jan Krzysztof Bielecki - podkreślił Palikot.
Reakcja Radosława Sikorskiego na Twitterze była natychmiastowa: "Bronku, grajmy fair. Miałeś powściągnąć Palikota".
Poranna wypowiedź Palikota nie spodobała się też premierowi Donaldowi Tuskowi, który jest z wizytą na Kaukazie. Pytany o karę, powiedział, że nie będzie nikogo wyrzucał z Platformy za "gadanie głupot", natomiast za "przekraczanie przyzwoitości" na pewno tak. Zapowiedział, że po powrocie zastanowi się, którą granicę Palikot przekracza. W ubiegłym tygodniu na zarządzie PO Tusk zapowiedział, że jeśli lubelski polityk jeszcze raz zaatakuje szefa MSZ, "nie będzie zmiłuj" i osobiście złoży wniosek o wykluczenie go z PO.
TARGI PRACY:
Najlepsi pracodawcy - sprawdź: Charles Voegele | Decathlon | Diversey | Emperia | Ergo Hestia | TP SA | IBM BTO | ING Bank Śląski | JTI Polska | KPMG | LG Chem | Oriflame | Raiffeisen Bank | Volkswagen Bank Polska | Zepter