Jest to tym dziwniejsze, że w czasie gdy kolejni milionerzy dorabiali się pierwszego miliarda,
PKB Rosji spadało - w 2009 r. o 7,9 proc.
Dziś
Rosja pod względem liczby miliarderów jest trzecia na świecie, ustępując jedynie
USA, gdzie mieszka 400 bogaczy z co najmniej dziesięciocyfrowym majątkiem, i o włos Chinom, gdzie miliarderów jest 64. Sama Moskwa jest za to druga na liście miast szczycących się liczbą miliarderów. W stolicy Rosji mieszka ich dziś 50, a według "Forbesa" więcej jest ich tylko w Nowym Jorku.
Najwięcej, bo 15,8 mld dol., wart jest Władimir Lisin, właściciel Nowolipieckiego Kombinatu Metalurgicznego. Rok wcześniej jego majątek wyceniano na zaledwie 6 mld dol. Lisin zdetronizował ubiegłorocznego lidera i obecnego miliardera nr 2 Michaiła Prochorowa. Szef rosyjskiej federacji biatlonu i prezes grupy ONEKSIM ma dziś 13,4 mld dol., czyli prawie o 4 mld więcej niż rok wcześniej.
Najsławniejszy z rosyjskich magnatów, właściciel londyńskiego klubu Chelsea i największego na świecie jachtu Roman Abramowicz jest dziś ze swoimi 11,2 mld dol. zaledwie czwarty. Na piątym miejscu znalazł się król rosyjskiego aluminium Oleg Deripaska wart 10,7 mld. Akurat dla niego ubiegły kryzysowy rok był szczególnie ciężki i mógł zakończyć się bankructwem, ale magnat cieszy się sympatią władzy, która rzuciła mu koło ratunkowe w postaci korzystnych kredytów w wysokości 5 mld dol.
Najbogatszą Rosjanką z majątkiem ocenianym dziś na 3,6 mld dol. jest niezmiennie Jelena Baturina, żona mera Moskwy Jurija Łużkowa, właścicielka koncernu budowlanego wygrywającego najważniejsze przetargi w stolicy.
Właściciel "Forbesa" Steve Forbes w rozmowie z agencją RIA Nowosti wyjaśnił fenomen cudownego rozmnożenia miliarderów rosyjskich ubiegłorocznym wzrostem cen na surowce. Według niego "sinusoida liczby najbogatszych Rosjan przebiega synchronicznie z krzywą cen ropy, gazu i metali".