Litewscy posłowie obejrzeli wczoraj w Sejmie nagrania z 1 marca 1990 r., kiedy parlament radzieckiej Litwy głosował za oderwaniem kraju od Moskwy. Kreml pogodził się z tym dopiero jesienią 1991 r. - Przywiodła nas do tego dnia tysiącletnia historia - mówiła prezydent Dalia Grybauskaite podczas uroczystości rocznicowych.
Pomimo wielkiej popularności Grybauskaite obchodom towarzyszyły spory o miękką politykę wobec Rosji, którą prezydent narzuca rządowi.
"Podejście pragmatyczne [czyli unikanie zadrażnień z Rosją i załatwianie interesów gospodarczych] jest na rękę Kremlowi i służy wyłącznie jego interesom.
Litwa powinna wrócić do polityki z czasów byłego prezydenta Valdasa Adamkusa" - uważa były szef Departamentu Bezpieczeństwa Państwa (odpowiednika polskiego
ABW) Meczys Laurynkus. Twierdzi on, że na Litwie działa co najmniej 3 tys. rosyjskich agentów, którzy chcą zdominować media, energetykę i uczynić z Litwy rosyjskiego konia trojańskiego w UE.
Grybauskaite podpadła wielu, bo naciskała na zamknięcie przestarzałej siłowni atomowej w Ignalinie, do czego Litwa zobowiązała się przed wstąpieniem do UE. Choć brak tej elektrowni gwałtownie zwiększa uzależnienie Litwinów od rosyjskiego gazu, Grybauskaite oskarżyła obrońców Ignaliny, że troszczą się o własne interesy i używając rosyjskiego straszaka, opóźniają reformę energetyki. - Aby uniezależnić się od Rosji, budujmy połączenia energetyczne z UE. Nie brońmy jednak tej niebezpiecznej elektrowni - mówiła prezydent.
O powrót do strategii powstrzymywania Rosji apelują nawet niektórzy członkowie koalicji rządowej. Ale Grybauskaite ma sukcesy z Moskwą - choć podczas niedawnego spotkania z premierem Rosji publicznie wytknęła mu polityczne motywy odcięcia dostaw ropy na Litwę w 2007 r., to
Władimir Putin - zdaniem rosyjskich mediów - wrócił z przekonaniem, że z Grybauskaite "można robić interesy".
Kreml po raz pierwszy wysłał wczoraj do Wilna oficjalne gratulacje z okazji rocznicy niepodległości, choć nie przyjechał prezydent
Dmitrij Miedwiediew. - Ja nie mogę pojechać do Moskwy na 9 maja, ale to nieważne. Spotkamy się Miedwiediewem w tym roku, a nasze stosunki stają się coraz lepsze - mówiła Grybauskaite
Dzięki strategii obłaskawiania autorytarnych sąsiadów Litwa dobiła się też pierwszego sukcesu w badaniu tragicznych wydarzeń ze stycznia 1991 r., kiedy radzieckie wojsko zabiło 14 demonstrantów w Wilnie. Białoruska prokuratura przesłuchała bowiem na prośbę Litwy byłego dowódcę wileńskiego garnizonu gen. Uładzimira Uschopczyka. To przesłuchanie pozwoliła już Litwinom na oficjalne uznanie zabójstw z 1991 r. za nieprzedawniającą się zbrodnię przeciw ludzkości. Prezydent Łukaszenka otrzymał "w nagrodę" zaproszenie na wczorajsze obchody w Wilnie, dokąd wysłał w swym imieniu wicepremiera.