Departament Sprawiedliwości
USA ogłosił we wtorek, że oskarżył LaRose o próbę zabójstwa oraz pomoc terrorystom. Dopiero teraz ujawniono, że 46-letnią Amerykankę FBI aresztowała już w październiku 2009 r., gdy na chwilę wróciła do kraju ze Szwecji. Miała tam zabić Larsa Vilksa - karykaturzystę, który kilka lat temu narysował psa z głową proroka Mahometa, co rozwścieczyło muzułmanów.
- Gdybyśmy ujawnili wcześniej fakt jej aresztowania, zaszkodziłoby to śledztwu - tłumaczy rzecznik Departamentu Sprawiedliwości. Gdy w Waszyngtonie ujawniono los LaRose,
policja w Irlandii zatrzymała czterech mężczyzn i trzy kobiety, członków siatki terrorystycznej, z którą współpracowała "Dżihad Jane".
Waszyngton ujawnia niewiele, ale z ustaleń mediów wyłania się niezwykłe jak na terrorystę życie LaRose. Nie skończyła nawet szkoły średniej, wyszła za mąż mając ledwie 16 lat. Rozwiodła się, podobnie jak potem z drugim mężem, kryminalistą.
Urocza, drobniutka (1,50 m wzrostu) niebieskooka blondynka w latach 90. dwukrotnie na krótko trafiła do aresztu - raz za wypisywanie czeków bez pokrycia, a raz za jazdę po pijanemu. Od siedmiu lat była związana z Kurtem Gormanem, z którym kilka lat temu przeniosła się z Teksasu do Pennsburga, godzinę drogi od Filadelfii. On miał małą firmę, ona nie pracowała - z reguły siedziała w domu serfując w internecie. W 2005 r. zażyła dużą ilość środków uspokajających, prawdopodobnie chcąc popełnić samobójstwo.
Nie wiadomo, kiedy przeszła na islam. Wiadomo za to, że od 2006 r. w internecie zaczęły pojawiać się jej wpisy sygnowane jako "Fatima LaRose" albo właśnie "Dżihad Jane". W 2007 r. miała już internetowego chłopaka w Egipcie. Chciała się z nim związać, a w 2008 r. pisała, że "desperacko chce zrobić coś, by pomóc cierpiącym muzułmanom".
Na YouTube umieszczała materiały propagandowe islamskich radykałów, a nawet instrukcje terrorystyczne. Amerykańskie grupy ochotników tropiących Al-Kaidę w internecie co najmniej od 2007 r. zaczęły wysyłać do FBI ostrzeżenia na temat Dżihad Jane.
LaRose szukała w internecie Europejczyków, którym "łatwo jest wmieszać się w otoczenie", a którzy gotowi byliby oddać życie za islam. Co najmniej od początku 2009 r. była mocno zaangażowana w spisek na życie rysownika Vilksa. W ambasadzie Szwecji w USA dowiadywała się, jak uzyskać w tym kraju stałe zameldowanie.
Rok temu jej internetowy narzeczony, najwyraźniej terrorysta, pisał: "Jedź do Szwecji, zlokalizuj cel i zabij go". LaRose odpowiedziała: "Zgadzam się, że dobrze będzie, jeśli wtopię się" w szwedzkie środowisko. Pisała też, że "pomoże mi wygląd i amerykańskie obywatelstwo".
W lipcu 2009 r. agenci FBI przesłuchali LaRose, która zaprzeczyła wszelkim związkom z terrorystami. Miesiąc później ukryła twardy dysk swego komputera, spakowała się i poleciała do Szwecji. Jej prawdziwy towarzysz życia Kurt Gorman mówił w środę gazecie "Philadelphia Daily News": - To było dzień po pogrzebie mojego ojca. Wróciłem do domu, już jej nie było. Nie wiedziałem, co się z nią dzieje, byłem wściekły.
LaRose ukradła Gormanowi paszport, który ofiarowała w Europie jednemu z terrorystów. W Szwecji odwiedziła enklawę artystów, gdzie mieszka Vilks. 30 września pisała do swego narzeczonego terrorysty (władze USA nie ujawniają, kim on jest): "To będzie honor i wielka przyjemność umrzeć lub zabić dla ciebie. Tylko śmierć może mnie powstrzymać, jestem tak blisko celu!".
Gdy 15 października LaRose wróciła na krótko do Ameryki, FBI aresztowało ją w Filadelfii. Jest dopiero trzecią kobietą oskarżoną w USA o udział w islamskim terroryzmie. Pierwsza to prawniczka Lynne Stewart pomagająca szejkowi Omarowi Rahmanowi odsiadującemu dożywocie za pierwszy atak na wieże World Trade Center w 1993 r. Drugą była Pakistanka Aafia Saddiqui, absolwentka elitarnej uczelni Massachusetts Institute of Technology, która w 2008 r. w Afganistanie zaatakowała żołnierzy USA. Znaleziono przy niej kilogram materiału wybuchowego, informacje o broni chemicznej i biologicznej, a także plany celów w Nowym Jorku.
Sprawę LaRose amerykańskie władze uważają jednak za najpoważniejszą. Zastępca prokuratora generalnego USA David Kris uważa, że "pokazuje ona z całą ostrością zmieniającą się naturę zagrożeń terrorystycznych". Eksperci podkreślają, że trzeba zapomnieć o prawdziwym jeszcze kilka lat temu przekonaniu, że w wymierzonych w Zachód spiskach Al-Kaidy uczestniczą jedynie młodzi mężczyźni o korzeniach w krajach islamskich. Michael Levy, prokurator federalny z Filadelfii uważa, że "ta sprawa kończy wszelkie złudzenia, że możemy wykryć terrorystów na podstawie ich wyglądu".
Właściwie nie wiadomo, jakie były motywy przystąpienia LaRose do dżihadu przeciw Zachodowi. Jej wieloletni partner Gorman w ogóle nic nie zauważył. - To bardzo dziwne - mówi dziś. - Nigdy nie rozmawiała ani o islamie, ani o wydarzeniach na świecie. Była miła, wściekała się tylko wtedy, gdy późno wracałem do domu. Nie mogę w to uwierzyć...
Jeśli w sądzie zarzuty się potwierdzą, Colleen LaRose grozić będzie dożywocie.