70-letni Felix Bonne jest inżynierem i byłym profesorem akademickim. W latach 90. przystał do opozycji demokratycznej, spędził kilka lat w więzieniu, a dziś jest jednym z czołowych dysydentów. Kilka dni temu pojechał do Santa Clara, gdzie odwiedził w domu głodującego trzeci tydzień Guillermo Farinasa. Zaczął on głodówkę po śmierci Orlando Zapaty, któremu władze pozwoliły się zagłodzić.
Po powrocie od Farinasa Bonne oświadczył, że teraz jego kolej. - Przejmę głodówkę po Guillermo Farinasie, jeśli on umrze. Przyjaciele próbują mnie odwieść od tego zamiaru, ale to moja decyzja i doprowadzę ją do końca. Farinas pokazał drogę, coś trzeba zrobić. My tylko żądamy uwolnienia więźniów politycznych. To jedyny sposób na dyktaturę na Kubie - powiedział emigracyjnemu Radiu Marti.
Protest głodowy czołowych opozycjonistów rozprzestrzenia się. Kilku więźniów zaczęło głodówki w więzieniach.
- Nie popieramy głodówek, ale nie odwrócimy się od ludzi, którzy się na nie decydują - oświadczył w imieniu kilkudziesięciu znanych dysydentów nestor kubańskiej opozycji Hector Palacios. - Bonne jest następny i niewykluczone, że przyłączą się kolejni.
Głodowa sztafeta Kubańczyków wzbudza coraz większe zainteresowanie świata. Wczoraj
Parlament Europejski potępił reżim kubański "za okrutną śmierć Orlando Zapaty, której można było uniknąć" oraz za uniemożliwienie jego rodzinie zorganizowania pogrzebu. Wezwał też braci Castro do natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia wszystkich politycznych. Za rezolucją głosowało 509 europosłów, w tym socjaliści, a przeciw - 30 postkomunistów.
- Nie możemy pozwolić na kolejny zgon na Kubie. Jesteśmy zaalarmowani stanem zdrowia Guillermo Farinasa - oświadczył po głosowaniu przewodniczący europarlamentu Jerzy Buzek. Hawana od razu odrzuciła rezolucję jako kłamliwą i ubliżającą.
Przyjęcie rezolucji potępiającej dyktaturę przekreśla plany socjalistycznego rządu Hiszpanii, który zabiegał o zmianę polityki UE wobec Kuby. Madryt chciał, by Unia przestała uzależniać współpracę z reżimem od przestrzegania praw człowieka oraz podjęcia reform demokratycznych. - Teraz nie ma na to żadnych szans - powiedział wczoraj "Gazecie" Bogusław Sonik, eurodeputowany PO, który napisał tekst rezolucji razem z posłem hiszpańskim Ignacio Salafrancą.
Poprawka posłów lewicy postkomunistycznej do tekstu rezolucji wzywająca do złagodzenia polityki UE wobec Kuby przepadła olbrzymią większością głosów.
Z powodu głodówek na Kubie na głowę lewicowego prezydenta Brazylii Inacio Luli da Silvy posypały się gromy ze strony opozycji oraz mediów. Poproszony dwukrotnie o interwencję u Castro na rzecz głodujących Lula da Silva nie tylko nie wstawił się za nimi, lecz porównał ich do bandytów i zażądał szacunku dla kubańskiego prawa. - Jakby to było, gdyby wszyscy zamknięci bandyci z Sao Paulo zaczęli głodować i zażądali zwolnienia. Musimy szanować decyzje rządu kubańskiego, który karze ludzi w myśl swego prawa. Tak jak chcemy, by szanowano Brazylię - powiedział.