Zobacz reportaż Dużego Formatu Niczego nie kazałem kraść
Sędzia podjął decyzję po tym, gdy szwedzka prokurator Agneta Hilding Qvarnstroem nadzorująca tę sprawę oświadczyła, że nie ma przeszkód, by zrealizować Europejski Nakaz Aresztowania. Został on wydany na nazwisko Hoegstroema przez sąd w Krakowie.
Pierwotnie rozprawa miała się odbyć w miniony piątek, jednak z powodu nieobecności prokurator przełożono ją na dziś.
Sam podejrzany zaprzeczał w trakcie półgodzinnej rozprawy swemu udziałowi w przestępstwie. Ponadto stwierdził, że obawia się przeniesienia do Polski. Podkreślał, że boi się osobistej zemsty ze strony jednego z polskich śledczych, którego rodzina była więźniami obozu Auschwitz.
Nie wiadomo kiedy Szwed zostanie przewieziony do Krakowa. Operacja przekazywania aresztowanego jest otoczona dyskrecją i uczestniczą w niej wyłącznie służby
policyjne i prokuratorskie obu krajów.
Kradzież symbolu zagłady Hoegstroem został zatrzymany 11 lutego w Sztokholmie; od tego czasu przebywa w areszcie. Krakowska prokuratura zidentyfikowała go na podstawie informacji otrzymanych w połowie stycznia ze Szwecji i po rozpoznaniu go przez dwóch podejrzanych. Na tej podstawie wydała postanowienie o przedstawieniu mu zarzutu podżegania do kradzieży napisu, będącego zabytkiem i dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury.
Tablica z historycznym napisem "Arbeit macht frei" znad bramy byłego niemieckiego obozu zagłady została skradziona 18 grudnia zeszłego roku nad ranem. Napis odnaleziono kilkadziesiąt godzin później we wsi koło Torunia. Przestępcy pocięli go na trzy części. O udział w kradzieży podejrzanych jest pięciu Polaków.
Obrońca Hoegstroema zapowiedział, że prawdopodobnie skorzysta z prawa do odwołania, na co ma trzy tygodnie.