http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Memento dla artystów

rozmawiał Marek Górlikowski
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 10:46

Instalacja ''Pasja'' Doroty Nieznalskiej
Instalacja ''Pasja'' Doroty Nieznalskiej
Fot. S3awomir Mielnik / AG

Prokuratura ciąga artystkę Dorotę Nieznalską po sądach od dziewięciu lat, dziś w Gdańsku może zapaść kolejny wyrok. Oskarżyciel, prywatnie miłośnik kultury i sztuki, dowodzi: - Artyści muszą wiedzieć, że nie działają w kosmosie. Gdyby na wszystko im pozwolić, mogliby nas szokować codziennie - rozmowa ze Zbigniewem Owsianym, prokuratorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku

Dorota Nieznalska podczas procesu w sprawie instalacji Pasja
Fot. Dominik Werner / AG
Dorota Nieznalska podczas procesu w sprawie instalacji Pasja
Prokurator Zbigniew Owsiany
Prokurator Zbigniew Owsiany
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY

Zobacz, skąd się wziął trwający kilka lat proces o "Pasję".



Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Marek Górlikowski: Dlaczego państwo polskie przy użyciu prokuratury od blisko dziewięciu lat ściga artystkę Dorotę Nieznalską za wystawienie pracy "Pasja", w której m.in. wpisano w symbol krzyża męskie genitalia? Rok temu - po drugim już procesie - zapadł wyrok uniewinniający. Pan jednak złożył apelację. Dlaczego nie odpuścił pan sobie tej sprawy?

Zbigniew Owsiany: Zgodnie z ustawą o prokuraturze musimy podejmować działania z urzędu, kiedy są naruszane normy prawa karnego.

Możecie, ale nie musicie.

- Oczywiście możemy odmówić wszczęcia postępowania, jeżeli nie ma przesłanek popełnienia przestępstwa, ale w tym przypadku - zdaniem prokuratury - pani Nieznalska naruszyła art. 196 kodeksu karnego, obrażając uczucia religijne katolików. Według nas było to oczywiste od samego początku. Jest to przestępstwo ścigane z urzędu, ale dodatkowo zostało tu złożone zawiadomienie o przestępstwie.

Złożyli je działacze Ligi Polskich Rodzin. Gdańska galeria Wyspa wystawiała tę pracę chyba przez miesiąc, bez rozgłosu. Ci, którzy zawiadomili o przestępstwie, pewnie w ogóle by się o niej nie dowiedzieli, gdyby nie program w telewizji.

- Z punktu widzenia prawa to nieważne, w jaki sposób katolicy się o niej dowiedzieli. Pracę wystawiono w publicznej galerii, a więc jakieś grono ludzi się z nią zapoznało. Prokuratura też o tej pracy przedtem nie wiedziała, ale to nie ma znaczenia.

Skąd pewność prokuratury, że katolicy jako ogół poczuli się obrażeni? Znam wielu katolików, którzy nie uznali tej pracy za obrazę.

- Zgadza się, to ocena subiektywna. Może się znaleźć katolik, który powie: "Mnie to nie obraża, dla mnie to obojętne". Ale znalazł się inny katolik, który powiedział: "Mnie obraża fakt, że na krzyżu, który dla mnie jest świętością, są męskie genitalia". I złożył zawiadomienie o przestępstwie.

Wśród prokuratorów, którzy zdecydowali o oskarżeniu pani Nieznalskiej, byli ludzie wierzący i niewierzący. I ci ostatni też byli pewni, że naruszono kodeks karny. Tu wiara nie ma znaczenia.

Obrona argumentuje, że krzyż nie był nawet poświęcony. Więc skąd pewność, że obrażono symbol katolicki.

- A gdyby to był krzyż gdzieś w polu, na anonimowym grobie, gdzie zginął jakiś żołnierz? Gdyby nie było tam w ogóle księdza, tylko koledzy, towarzysze broni, to co?

Krzyż dla katolików symbolizuje mękę Chrystusa, to najważniejszy dla nich przedmiot.

Żyjemy w państwie laickim, a nie wyłącznie katolickim. Dlaczego więc państwo polskie, państwowy urząd prokuratora, ściga tak uparcie za pieniądze podatników artystkę, bo obraziła wyznawców jednej z religii?

- Bo w kodeksie karnym jest art. 196, który mówi, że nie wolno naruszać, obrażać uczuć religijnych innych obywateli. Taka była wola parlamentu polskiego, który uchwalił przepis. Gdyby go nie było, to byśmy pani Nieznalskiej nie ścigali.

Powtarzam, to sfera delikatna, ale niech pan nie mówi, że żyjemy w państwie, gdzie rządzi religia. Nie chcę nawet myśleć, co by się stało, gdyby pani Nieznalskiej w państwie rzeczywiście religijnym, np. islamskim, przyszło do głowy obrażać np. Koran czy wizerunek Mahometa.

Zresztą gdyby to zrobiła w Polsce, też musielibyśmy wszcząć śledztwo - polska konstytucja i kodeks karny chronią wszystkie wyznania, w tym uczucia religijne muzułmanów.

Skoro mówimy o konstytucji, to przecież gwarantuje ona każdemu obywatelowi wolność słowa, wyznania i sumienia. Czy zawziętość prokuratury nie narusza tego przepisu?

- Absolutnie nie. Ustawodawca w konstytucji mówi: wolność artystyczna - proszę bardzo, ale granicę tej wolności określa kodeks karny, który chroni ludzi wierzących przed znieważeniem ich uczuć i przedmiotów czci religijnej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 40 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':