http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Reklamowali aborcję?

Agnieszka Urazińska, Łódź
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 15:50

Młoda kobieta w bieliźnie oparta o ścianę. Na brzuchu napis po angielsku: "mój wybór". Rozwieszonymi w Łodzi proaborcyjnymi plakatami Separatystycznych Rewolucyjnych Oddziałów Macicznych zainteresowała się prokuratura.

Plakat grupy SROM
Plakat grupy SROM
SONDAŻ
Plakat grupy SROM...

Zachęca do aborcji, jest niemoralny
To nic strasznego, tylko daje do myślenia
Jest świetny, popieram akcję

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Miejsce: wiaty przystanków tramwajowych w centrum Łodzi. Format: A3. Pomysł: nawiązanie do reklamy MasterCard. Obok zdjęcia kobiety czytamy: "Bilet lotniczy w obie strony do Anglii w promocji - 300 zł. Nocleg - 240 zł, aborcja farmakologiczna w publicznej przychodni - 0 zł, ulga po zabiegu przeprowadzonym w godnych warunkach - bezcenna". I napis na dole plakatu: "Za wszystko inne zapłacisz mniej niż w podziemiu aborcyjnym w Polsce".

- Poruszające - przyznaje Marta, studentka polonistyki, która czeka na tramwaj. - Nie wiem, co zrobiłabym z niechcianą ciążą, ale wiem, że chciałabym mieć wtedy wybór.

Pod plakatami podpisały się Separatystyczne Rewolucyjne Oddziały Maciczne (w skrócie SROM). Kto to? Nieformalna grupa, jej członkowie pozostają anonimowi.

Plakat wywołał już zamieszanie.

Karolina Siedlanowska z nieformalnej grupy Łódź Gender działającej w mieście na rzecz tolerancji: - Plakaty dają do myślenia i to jest w akcji bezcenne.

Katolicki Klub św. Wojciecha (działa przy łódzkim kościele pod tym samym wezwaniem) doniósł do prokuratury o podejrzeniu dokonania przestępstwa "publicznego podżegania do dokonania aborcji". Podpisał się m.in. Mirosław Orzechowski, były wiceminister edukacji z LPR (skazany niedawno za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu). Dalej czytamy, że "na przystankach MPK w Łodzi rozplakatowane są wezwania do dokonania przestępstwa aborcji i omijania polskiego prawa poprzez zachętę do wyjazdu do Wielkiej Brytanii w celu dokonania aborcji".

Prokuratura w Łodzi zajęła się sprawą z urzędu. - Wyjaśniamy, czy można tu mówić o udzieleniu kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży. Grozi za to do trzech lat więzienia - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury. - Musieliśmy zareagować na doniesienie Klubu św. Wojciecha. W ciągu miesiąca podejmiemy decyzję, czy w ogóle zasadne jest wszczynanie dochodzenia.

Dr Adam Bodnar, szef działu prawnego Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: - Nie widzę tu podstaw do oskarżania o nakłanianie do aborcji, bo nie ma konkretnej osoby, która namawia, oraz ciężarnej, która miałaby być namawiana. Poza tym mieszkamy w Unii Europejskiej, gdzie jest swoboda świadczeń usług medycznych i informowania o związanych z tym możliwościach.

- Chodziło o zwrócenie uwagi na problem podziemia aborcyjnego, a nie nawoływanie do aborcji. To drugie z dużym powodzeniem robią ogłoszenia reklamujące aborcję w Polsce, na które nikt doniesień nie składa - mówi Iza Desperak, feministka i nieformalna rzeczniczka SROM.

- Te plakaty można też odczytywać jako sprzeciw wobec hipokryzji - ocenia prof. Magdalena Środa. - Bo aborcja to nie problem dobra i zła moralnego, tylko hipokryzji. Jeśli mamy w kraju 200 legalnych aborcji rocznie, a jednocześnie niski przyrost naturalny, to co się dzieje z ciążami? - pyta. - Mam wrażenie, że podziemie aborcyjne w Polsce kwitnie. Być może jakaś kobieta dzięki plakatowi dowie się, że jest alternatywa.

Łódzkie MZK plakaty już zerwało. Rzecznik spółki Bogumił Makowski: - MPK nie zajmuje stanowiska w sprawie aborcji, a plakaty powieszono na wiatach bez naszej wiedzy i zgody. Zerwaliśmy je już ze wszystkich wiat, podobnie jak inne śmieci.

W ubiegłym tygodniu głośno było o szokującej akcji antyaborcyjnej fundacji Pro w Poznaniu. Przechodnie zatrzymywali się na widok ogromnych zdjęć twarzy Adolfa Hitlera i usuniętych płodów z podpisem "Aborcja dla Polek. Wprowadzona przez Hitlera 9 marca 1943 r.".

Dr Adam Bodnar: - Obie akcje, ta w Poznaniu i ta w Łodzi, mieszczą się w granicach wolności słowa. W pierwszym przypadku wątpliwości wzbudza kwestia dobrego smaku. W drugim - sprowadzenia aborcji do sprawy pieniędzy przez nawiązanie do reklamy popularnej karty płatniczej.

TARGI PRACY:

Najlepsi pracodawcy - sprawdź: Charles Voegele | Decathlon | Diversey | Emperia | Ergo Hestia | TP SA | IBM BTO | ING Bank Śląski | JTI Polska | KPMG | LG Chem | Oriflame | Raiffeisen Bank | Volkswagen Bank Polska | Zepter



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    40 głosów