- W świetle opinii eksperta wznowienie śledztwa dotyczącego śmierci Franiewskiego było oczywiste, a po dzisiejszym jego przesłuchaniu tym bardziej uzasadnione - mówi
Marek Biernacki (PO), przewodniczący komisji ds. Olewnika.
We wtorek minister, prokurator generalny Krzysztof Kwiatkowski podjął decyzję o wznowieniu umorzonego śledztwa wyjaśniającego okoliczności śmierci herszta bandy, która porwała i zabiła Krzysztofa Olewnika. Wojciech Franiewski powiesił się w celi Aresztu Śledczego w Olsztynie w czerwcu 2007 r. Rok później prokuratura uznała, że: nic nie świadczy o "udziale osób trzecich"; nie ma dowodów, iż "nieustalone osoby" kazały mu się targnąć na życie albo mu w tym pomogły.
Z raportu eksperta komisji Grzegorza Dobrańskiego, byłego szefa Okręgowego Zarządu Służby Więziennej w Warszawie, wynika, że są wątpliwości co do samobójczej śmierci Franiewskiego i Sławomira Kościuka (zabójcy Krzysztofa Olewnika). Szczegóły omówiliśmy w sobotę.
Wczoraj Dobrański omawiał opinię na zamkniętym posiedzeniu komisji. Większość posłów oceniła, że nowych faktów nie było. - Ekspert snuł raczej hipotezy - usłyszeliśmy. Jakie? Już w opinii zwraca uwagę na relacje między Franiewskim a oddziałowym Mariuszem K., który pilnował go w czerwcową noc. Strażnik dwa lata po śmierci Franiewskiego też się powiesił (według oficjalnej wersji - z powodu długów). Hipoteza: brał kredyty dla Franiewskiego.
Dobrański zwraca uwagę, że Franiewski za murami był wyjątkowo uprzywilejowany. W latach 1999-2001 w Zakładzie Karnym w Płocku 37 razy był nagradzany przepustkami. Załatwił sobie przeniesienie do Łodzi, skąd wyszedł na warunkowe zwolnienie. Hipoteza: Franiewski miał poparcie na najwyższych szczeblach w więziennictwie. Utracił je i dlatego się powiesił? Wątpliwe.
Minister Kwiatkowski, informując o przyczynach wznowienia śledztwa, wspomniał o "nowych okolicznościach dotyczących sytuacji osobistej" Franiewskiego. Nie wyjaśnił, o co chodzi. Jak wynika z naszych źródeł, Franiewski intensywnie przygotowywał się w celi do procesu (zachowały się notatki). To świadczy o chęci do walki.