http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rewolucja w drodze do Trybunału Konstytucyjnego

Ewa Siedlecka
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-10 20:12

Czy sędziów do Trybunału Konstytucyjnego politycy wybiorą spośród kandydatów gremiów prawniczych? A przesłuchanie przed komisją sprawiedliwości przestanie być fikcją?

Trybunał Konstytucyjny: Część artykułów ustawy dezubekizacyjnej jest niezgodna z ustawą zasadniczą. Za zgodne z ustawą uznano obniżenie wyższych emerytury oficerom SB, za niekonstytucyjne - obniżenie emerytur członkom WRON
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Trybunał Konstytucyjny: Część artykułów ustawy dezubekizacyjnej jest niezgodna...
Tak może być, jeśli Sejm uchwali złożony wczoraj projekt nowelizacji ustawy o Trybunale. Podpisała go grupa posłów lewicy i SD. - Będę rozmawiał z marszałkiem Komorowskim, żeby jak najszybciej trafił pod obrady - mówi współautor projektu Ryszard Kalisz, szef sejmowej komisji sprawiedliwości, która opiniuje kandydatów na sędziów Trybunału.

Projekt powstał w reakcji na ostatnie nieudane wybory. Pod naciskiem klubu Platformy wycofał się kandydat tej partii Kazimierz Barczyk. To znany samorządowiec, ale jego kwalifikacje na sędziego Trybunału budziły wątpliwości. A jednak - staraniem małopolskich radnych - dostał nominację Platformy i pozytywną opinię komisji. Jak to możliwe? Spełniał mało rygorystyczne wymogi formalne: przynajmniej dziesięcioletni staż w zawodach sędziego, prokuratora, radcy prawnego lub notariusza.

Według konstytucji sędziów do Trybunału wybierają posłowie. Ustawa precyzuje, że kandydatów zgłasza przynajmniej 50 z nich lub Prezydium Sejmu (nigdy tego nie zrobiło). Utarła się tradycja, że wysuwają ich partie, często szukając w swoich szeregach lub wśród osób polecanych przez partyjnych działaczy. I tak mieliśmy już wśród kandydatów adwokata-czynnego alkoholika, osobę ukrywająca się na zwolnieniu lekarskim przed prokuraturą, która chciała jej postawić zarzut, czy taką, którą sąd pozbawił prawa do wykonywania zawodu syndyka, ponieważ nie miała do tego kwalifikacji moralnych.

Te osoby - dzięki zainteresowaniu mediów - do Trybunału się nie dostały. Ale bywało, że dostawały się inne, których kwalifikacje prawnicze nie były najwyższej próby, choć spełniały wymogi formalne.

- Nasza propozycja zmierza do tego, żeby posłowie wybierali wyłącznie wśród osób posiadających najwyższe kwalifikacje i autorytet w środowisku prawniczym - mówi Jan Widacki z SD, współautor projektu. Przewiduje on, że: kandydatem do Trybunału Konstytucyjnego może być tylko ktoś posiadający przynajmniej tytuł doktora nauk prawnych i jednocześnie spełniający wymogi przewidziane dla sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego (dziesięć lat praktyki w zawodach prawniczych lub praca w palcówkach naukowo-badawczych i tytuł profesora prawa); takich kandydatów - po trzech na każde zwalniające się miejsce - wskazywałoby Kolegium Elektorów złożone z przedstawicieli prezydenta, Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Sądu Najwyższego i NSA, Krajowej Rady Sądownictwa, PAN-u i wyższych uczelni, które mają prawo do nadawania tytułu doktora prawa.

Nowelizacja dałaby też sejmowej komisji sprawiedliwości możliwość rzeczywistego badania kwalifikacji kandydatów. W tej chwili to tylko formalność. Bywa, że kandydat w ogóle na przesłuchanie nie przychodzi, a jest zaopiniowany pozytywnie wyłącznie na podstawie przesłanego biogramu. - Nie mamy podstaw prawnych np. do badania zgodności z prawdą oświadczenia kandydata. Jeśli podaje, że jest adwokatem, nie możemy sprawdzić, czy rzeczywiście wykonuje zawód, czy też jest jedynie wpisany na listę - mówi poseł Kalisz. I dodaje: - Ostatnio jedna z kandydatek powiedziała, że nie będzie odpowiadać na pytania o poglądy, bo nie ma przepisu, który by tego od niej wymagał. Jak w takim razie mamy wydać opinię o kandydatach?

Dlatego w projekcie zmiany ustawy o Trybunale proponuje się nakazać, by kandydaci składali dokumenty potwierdzające ich kwalifikacje (np. o przebiegu służby sędziowskiej), a także by dać komisji uprawnienia do żądania dodatkowych dokumentów i wyjaśnień.

Sławomir Rybicki, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO: - Nie znam jeszcze tego projektu, ale to propozycja warta rozważenia. Choć z drugiej strony nie negowałbym całkiem dotychczasowego mechanizmu wyborów. Jak pokazał przypadek pana Barczyka, działają jednak mechanizmy samoregulujące, które eliminują nieodpowiednich kandydatów.

Franciszek Stefaniuk, wiceprzewodniczący klubu PSL: - To zagęszczenie sita, zabezpieczenie przed przypadkowymi kandydatami. Ja jestem za, ale żeby projekt miał szansę, muszą się porozumieć kierownictwa klubów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego