http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kajdanki CBA sprzeczne z konstytucją

es
2010-03-11, ostatnia aktualizacja 2010-03-11 12:27

Rozporządzenie dające CBA prawo do używania kajdanek jest sprzeczne z konstytucją. Wszystkie zasady stosowania tzw. środków przymusu bezpośredniego powinny być zapisane w ustawie - uznał wczoraj Trybunał Konstytucyjny.

kajdanki
Fot. Wojtek Oksztol/AG
kajdanki

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Chodzi o przepis (par. 6 ust. 2) z rozporządzenia do ustawy o CBA, który mówi, że Biuro może stosować kajdanki i prowadnice przy zatrzymaniu osoby podejrzanej, oskarżonej lub skazanej za przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu, a także na polecenie sądu lub prokuratora. Trybunał go unieważnił nie dlatego, że za bardzo wkracza w nietykalność zatrzymanego, ale dlatego, że konstytucja nakazuje, by wszelkie ograniczenia wolności i nietykalności człowieka były określane w ustawie, a nie w aktach niższego rzędu.

Sprawą Trybunał zajął się na wniosek rzecznika praw obywatelskich. Zainspirowała go historia zatrzymania w lutym 2007 r. warszawskiego kardiochirurga Mirosława G. Media pokazały, jak CBA wyprowadzało go ze szpitala skutego kajdankami. Od razu powstała wątpliwość, ponieważ ustawa o CBA mówi, że skuć można tylko osobę, która stawia opór. Natomiast doktor G. go nie stawiał. Rzecznik zapytał więc ówczesnego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, dlaczego Mirosława G. skuto? Dostał odpowiedź, że zgodnie z prawem o CBA skuć można osobę podejrzaną o przestępstwo przeciwko zdrowiu i życiu. A Mirosława G. podejrzewano m.in. o przyczynienie się do śmierci pacjenta.

Rzecznik praw obywatelskich dr Janusz Kochanowski zaskarżył do Trybunału przepis rozporządzenia, który poszerzał stosowanie kajdanek i prowadnic w stosunku do ustawy. Powołał się na zasadę, że ustawodawca, wydając rozporządzenie, nie może przekraczać granic upoważnienia, jakie zakreśla mu przepis ustawy. Tuż przed rozprawą wycofał się z części zarzutu, który dotyczył możliwości skuwania prewencyjnego "w celu udaremnienia ucieczki". Na rozprawie sędzia sprawozdawca Adam Jamróz zdziwiony pytał przedstawiciela rzecznika Piotra Sobotę o przyczynę. - Zadecydowały inne względy, raczej celowościowe, nie konstytucyjne - odpowiedział Sobota. Jakie? Trybunał się nie dowiedział. Można się domyślać, że chodzi o to, że podobne uregulowanie jest w niektórych innych rozporządzeniach do ustaw służb policyjnych, więc trzeba by je nowelizować.

Sędziowie wypytywali przedstawicieli kancelarii premiera, czy nie widzą, że rozporządzenie premiera (Kaczyńskiego) wykracza poza ustawę? Nie widzieli. Dyrektorka departamentu prawnego Angelina Sarota wywodziła, że przepis, który mówi, że kajdanki stosuje się na polecenie sądu lub prokuratora "nie ma wartości normatywnej, tylko informacyjną". - To absolutnie oryginalna koncepcja, by przepis nie miał wartości normatywnej - zauważył sędzia Jamróz. Dyrektor Sarota tłumaczyła też, że przepisy rozporządzenia, które pozwalają na skuwanie zatrzymanego nie tylko wtedy, gdy stawia opór (czyli nie tylko wtedy, gdy pozwala na to ustawa), są bardzo potrzebne, bo chronią inną ważną wartość, jaką jest zdrowie i życie funkcjonariuszy i osób obecnych przy zatrzymaniu. Nie wyjaśniła, dlaczego w takim razie rząd nie wystąpił z inicjatywą, by wpisać to po prostu do ustawy. W przerwie minister kancelarii premiera Jacek Cichocki mówił dziennikarzom, że od kilku lat MSWiA pracuje nad kompleksowym projektem uregulowania stosowania środków przymusu bezpośredniego przez wszystkie służby policyjne. Na razie nie wyszedł nawet do konsultacji poza resortem.

Wniosek rzecznika częściowo poparł przedstawiciel Prokuratora Generalnego. Częściowo, bo uznał, że w części dotyczącej zgody sądu jest słabo uzasadniony i chciał jego umorzenia.

Trybunał uznał, że wszystkie przepisy dotyczące używania środków przymusu, które godzą w nietykalność osobistą, muszą być zamieszczane w ustawie. To oznacza, że trzeba dokonać przeglądu pod tym kątem innych ustaw policyjnych i wydanych do nich rozporządzeń.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':