Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Krakowski Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu pomysł zapożyczył z Niemiec. Władze miasta Niederzimmern w Turyngii od lat z powodzeniem zdobywają od prywatnych osób dodatkowe pieniądze na łatanie dziur. - Nie mamy pieniędzy, by naprawić każdą ulicę. Żadne polskie miasto nie ma zresztą takich funduszy - tłumaczy Joanna Niedziałkowska, dyrektor ZIKiT.
Urzędnicy proponują mieszkańcom formę nieopodatkowanej darowizny. Ma to wyglądać tak: Jan Kowalski zgłasza dziurę w drodze, np. w pobliżu domu. Po wycenie naprawy przez drogowców Kowalski wpłaca potrzebną kwotę i podpisuje niezbędne dokumenty. Robotnicy naprawiają dziurę. Na specjalne życzenie mogą umieścić w nowym asfalcie imienną tabliczkę lub poinformować o donacji na przygotowywanej właśnie stronie internetowej. Kowalski dostanie też zaświadczenie o "zakupie dziury". - Oczywiście mówimy o mniejszych uliczkach. Z głównymi arteriami radzimy sobie sami - precyzuje Niedziałkowska.
Już pierwszego dnia do ZIKiT zgłosiło się kilku przedsiębiorców. - Co dzień słyszę od klientów o dwóch dziurach koło mojego przedszkola. Umówiłem się już na wycenę - mówi Marek Szuba, współwłaściciel przedszkola Motylowo na osiedlu Ruczaj. - Nie oczekuję tabliczki. Wystarczy, że mogę pochwalić się przed rodzicami dzieciaków.
Kilka lat temu krakowski biznesmen Janusz Filipiak, właściciel Comarchu i prezes piłkarskiego klubu Cracovia dołożył się do remontu ulicy, przy której mieszka. Dał 280 tys. zł, ale próbował przekonać władze miasta do umieszczenia przy chodniku informacji, że remont wykonano m.in. za jego pieniądze. Wtedy się nie udało.
- Jeśli skończą wreszcie moją ulicę i postawią tę tabliczkę, to z chęcią dołożę się do remontu kilku dziur na ulicy sąsiedniej - zapowiada Filipiak.
Ale są i tacy przedsiębiorcy, którzy nie zostawiają na pomyśle suchej nitki. - Nie po to płacę ogromne podatki, żeby jeszcze robić prezenty miastu - mówi pan Jarosław, krakowski przedsiębiorca. Inicjatywa ZIKiT-u podzieliła też miejskich radnych.