http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Marcin Wolski zlustrował Katyń

Marcin Wojciechowski
2010-03-10, ostatnia aktualizacja 2010-03-10 13:22

Prawica spod znaku PiS nie może pogodzić się z tym, że w tym roku po raz pierwszy dojdzie do uroczystości katyńskich z udziałem premiera Rosji Władimira Putina. Próbuje więc je obrzydzić

Marcin Wojciechowski
.
Marcin Wojciechowski
"Drugie kłamstwo katyńskie" - tak wierne ramię PiS, "Gazeta Polska", tytułuje materiał o Katyniu na pierwszej stronie pióra satyryka Marcina Wolskiego, niegdyś członka PZPR. Przypominam tę niezbyt korzystną dla Wolskiego okoliczność nie bez powodu, ale do tego dojdziemy.

"Wokół mordu katyńskiego toczy się dziwna gra - pisze Wolski. - W rosyjskich mediach powracają dawne kłamstwa, najczęściej złagodzone, a w procederze odchodzenia od prawdy, zmiękczania jej i zadeptywania uczestniczą polskie władze, polscy historycy, a nawet rodziny katyńskie".

Choć tekst ma prawie dwie kolumny, nie w nim żadnego rzeczowego argumentu, że wokół Katynia odbywa się jakieś kłamstwo. Jednym z dowodów ma być depesza ze strony internetowej Putina, gdzie w informacji o planowanych uroczystościach nie napisano wprost, kto zabił polskich oficerów. Inny dowód to fakt, że na uroczystości nie zaproszono prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jeszcze inny - że wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) wycofał się z określenia zbrodni katyńskiej jako ludobójstwa.

Wolski czepia się także innych osób uważających, że Katyń nie był ludobójstwem, ale zbrodnią wojenną - czyli przecież także nieulegającą przedawnieniu zbrodnią przeciwko ludzkości. Wśród atakowanych przez satyryka jest prezes Federacji Rodzin Katyńskich Andrzej Skąpski, wybitny znawca prawa międzynarodowego prof. Jan Barcz oraz b. szef MSZ Adam Daniel Rotfeld. Wolski nie zadaje sobie trudu, by choć spóbować udowodnić, dlaczego Katyń był w sensie prawnym ludobójstwem. Zamiast tego pisze, że wszyscy trzej panowie byli kontaktami operacyjnymi służb PRL lub TW. I wszystko jasne...

Wolski należy do lustratorów, którzy widzą źdźbło w oku bliźniego, a nie dostrzegają belki w swoim. Gdy nie ma się do czego przyczepić, to

trzeba pogrzebać w archiwach IPN albo napisać takie oto zdanko: "70 lat po Katyniu premier rządu RP pojawi się na tym miejscu uświęconym krwią najlepszych synów Ojczyzny w towarzystwie wnuka kucharza Stalina". Może i Władimir Putin jest wnukiem kucharza Stalina. Tak piszą niektórzy jego biografowie. Ale co z tego wynika dla Katynia i stosunków polsko-rosyjskich? Nic. Chyba że jest się Marcinem Wolskim.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 21 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    87 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':