http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hura, emeryci kupili kopalnię

Konrad Niklewicz
2010-03-10, ostatnia aktualizacja 2010-03-10 00:26

Praca ministra skarbu przypomina służbę sapera. Prywatyzacja, bez względu na gospodarcze korzyści, zawsze budzi opór części wyborców

Konrad Niklewicz
Fot. Marcin Klaban / AG
Konrad Niklewicz
Padają oskarżenia o "wyprzedaż rodowych sreber za grosze", nieczystą grę i konflikt interesów. Minister skarbu Aleksander Grad musi znaleźć sposób na rozbrajanie tych min. Bez 25 mld zł zaplanowanych z prywatyzacji na ten rok państwo znajdzie się bowiem w finansowych tarapatach.

Dlatego minister postawił na prywatyzację z udziałem inwestorów giełdowych - zwłaszcza otwartych funduszy emerytalnych, z którymi już od wielu tygodni prowadzi negocjacje. I zachęca do kupowania udziałów w prywatyzowanych spółkach. We wtorek OFE kupiły (za 1,1 mld zł) 46,7 proc. akcji kopalni Lubelski Węgiel "Bogdanka" SA.

Dla emerytów to dobra wiadomość. Prywatyzowane spółki to ekstraklasa gospodarki. Wydając nasze, przyszłych emerytów, pieniądze na takie spółki jak Bogdanka, koncerny energetyczny Enea, PGE czy Tauron, OFE robią bezpieczne i zyskowne inwestycje. To zwiększa szanse na to, że nasze emerytury w przyszłości będą wyższe.

Dla wielu wyborców nie bez znaczenia jest to, że sprzedając "srebra rodowe" otwartym funduszom emerytalnym, Grad pozostawia je w "polskich" rękach. Bo przecież OFE gospodarują naszymi pieniędzmi.

Prywatyzacja z dużym zaangażowaniem funduszy ma jednak słabości. Po pierwsze, nie są one w stanie zaoferować prywatyzowanym firmom korzyści, które wnosi inwestor strategiczny - know-how i kontaktów na światowych rynkach. Lakshmi Mittal, gdy kupił Polskie Huty Stali, wiedział, co trzeba w nich naprawić i jak to zrobić, by wyprowadzić je na prostą. Dodatkowo OFE będą musiały teraz udowodnić, że potrafią być aktywnym właścicielem - do tej pory, inwestując w inne firmy, zachowywały się pasywnie.

Po drugie, fundusze emerytalne nie kupią wszystkich prywatyzowanych firm. Zgodnie z prawem nie mogą zainwestować w akcje więcej niż 40 proc. majątku, którym zarządzają. Na razie są jeszcze dalekie od osiągnięcia tego limitu, ale w tym roku prywatyzacja będzie bardzo intensywna (25 mld zł!), więc w pewnym momencie możliwości OFE się skończą.

Grad musi wciągać do prywatyzacji innych inwestorów - nie tylko branżowych, ale także potężne fundusze inwestycyjne i towarzystwa emerytalne z innych państw Europy i USA. Bez tego prywatyzacyjnych planów nie uda się zrealizować.

Sprzedaż Bogdanki była perfekcyjnie przeprowadzoną transakcją. Blisko połowę akcji udało się sprzedać w ciągu dwóch dni. I to w tajemnicy, dzięki czemu innym posiadaczom akcji oszczędzono nerwów i strat spowodowanych szkodliwą spekulacją. Do takiej spekulacji dochodziło w przeszłości, gdy na rynek przeciekały informacje o planach rychłej sprzedaży dużego pakietu akcji przez państwo.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów