http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szpieg w raporcie ABW

Wojciech Czuchnowski, giti, bdc
2010-03-10, ostatnia aktualizacja 2010-03-10 12:19

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ujawniła, że jeden z jej funkcjonariuszy pracował dla wywiadu białoruskiego. Kobieta, która była jego szpiegowskim kontaktem, szuka teraz męża przez internet.

Białorusinka w austriackim serwisie matrymonialnym...
Białorusinka w austriackim serwisie matrymonialnym...
...i w liście gończym wystawionym przez polską policję
...i w liście gończym wystawionym przez polską policję
Informacja o szpiegu nie znalazła się w oficjalnym komunikacie, ale w rocznym raporcie z działalności ABW, który wczoraj trafił m.in. do sejmowej komisji służb specjalnych.

Czytamy w nim, że przed białostockim sądem toczy się proces przeciwko b. funkcjonariuszowi ABW oskarżonemu o "działanie na rzecz obcego wywiadu". Raport podaje, kiedy został zatrzymany (luty 2008 r.), ale nie ujawnia żadnych jego danych.

Wymienia za to imię i nazwisko Olgi Solomenik, Białorusinki, która miała być jego szpiegowskim kontaktem w Polsce i jest dziś poszukiwana listem gończym.

Rzecznik Agencji płk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska mówi, że to wszystko, co może podać na ten temat.

Tajny proces w Białymstoku

Jak udało się ustalić "Gazecie", chodzi o Roberta R., który niemal do momentu zatrzymania pracował w białostockiej delegaturze ABW. Jego proces zaczął się w grudniu zeszłego roku. Toczy się za zamkniętymi drzwiami.

Do niedawna na wokandach sadowych nie był podany nawet artykuł, z którego jest oskarżony. Dopiero dwa tygodnie temu okazało się, że chodzi o art. 130 kodeksu karnego mówiący o szpiegostwie. W sądzie i prokuraturze zastrzegają, że wszelkie informacje są tajne.

Robert R. był aresztowany, ale teraz odpowiada z wolnej stopy. Nie zareagował na nasze prośby o kontakt.

Russische Frauen

List gończy za Olgą Solomenik, której miał przekazywać tajne informacje, wisi na stronach internetowych policji. Kobieta przez kilka lat prowadziła w Białymstoku firmę. Po zatrzymaniu Roberta R. zniknęła.

Znaleźliśmy ją w... austriackim portalu matrymonialnym pod hasłem "Russische Frauen" ("Rosjanki"). Z anonsu wynika, że szuka mężczyzny do 60 lat. Jest dynamiczna, otwarta, wesoła, lubi sport, podróże, tenis i dzieci. Mówi po angielsku i nie pali.

ABW nie pierwszy raz w dosyć nietypowej formie przekazuje informacje o sukcesach kontrwywiadowczych. Latem ub.r., publikując najważniejsze daty ze swojej historii, podała, że kilka miesięcy wcześniej zatrzymała w Warszawie wieloletniego rezydenta wywiadu rosyjskiego.

Szczegółów ujawniono jeszcze mniej niż przy sprawie z Białegostoku. Poinformowano tylko, że prezydent Lech Kaczyński odznaczył pięciu oficerów kontrwywiadu.

CAT i kobiety

Raport z działalności ABW to pierwszy tego typu jawny dokument wydany przez tę służbę od jej powstania w 1990 r. (do 2001 r. jako UOP). We wstępie szef Agencji Krzysztof Bondaryk stwierdza, że przekazywanie wiedzy o działalności służb "może się odbywać bez uszczerbku dla ich skuteczności".



Na Zachodzie podobne raporty publikują specsłużby Niemiec, Holandii, Francji i Wlk. Brytanii (poza MI5).

Jednak - poza sprawą szpiega - zawartość raportu rozczarowuje. Większość informacji znana jest chociażby z wystąpień sejmowych szefów służb i dyskusji o ich budżecie. W 2009 r. było to 499,5 mln zł (o 23 mln mniej niż w 2008 r.).

Agencja ma ok. 5 tys. etatów, co nie znaczy, że tyle osób w niej pracuje (dokładna liczba - nieco mniejsza - nie jest jawna). Nowością jest informacja, że w ABW pracuje aż 35 proc. kobiet.

Agencja chwali się powołanym w 2009 r. Centrum Antyterrorystycznym (CAT), które monitoruje zagrożenie terrorystyczne kraju, działalności ekstremistów oraz aktywność terrorystyczną w mediach i w internecie.

"W 2009 r. w Polsce nie wystąpiło bezpośrednie zagrożenie terrorystyczne" - uspokaja raport. Wiedza CAT służyła przy sprawach porwań polskich obywateli za granicą (uprowadzeniu załogi statków "Bow Asir" i "Patriot").

Zagrożona cyberprzestrzeń

Osobny rozdział poświęcony jest bezpieczeństwu w sieci. Zaczyna się uspokajająco, że nie odnotowano "żadnych poważnych incydentów" w sieciach komputerowych administracji ani w infrastrukturze ważnej dla bezpieczeństwa państwa. Podkreśla jednak, że zagrożenie cyberterroryzmem w Polsce "utrzymuje się na dość wysokim poziomie".

ABW uruchomiła ARAKIS-GOV, system wczesnego ostrzegania o zagrożeniach w sieci, np. wirusach. Czujniki systemu zainstalowane w ponad 60 urzędach przez pół roku zgłosiły prawie 3,4 tys. alarmów - ale większość o tzw. niskim priorytecie.

Czego nie ma w raporcie

ABW w ub.r. prowadziła 310 śledztw w sprawach ekonomicznych (głównie oszustwa podatkowe na dużą skalę) oraz sprawy korupcyjne. Tu raport nie podaje liczby, ale informuje, że monitoruje prywatyzację 82 spółek skarbu państwa i prowadzi kilkadziesiąt śledztw w ramach "tarczy antykorupcyjnej". Szkoli też urzędników państwowych, jak "zabezpieczyć urzędy przed korupcją i nieuprawnionym lobbingiem".

ABW chwali się sukcesami w walce z gangami narkotykowymi, przypominając słynną sprawę przejęcia 1134 kg kolumbijskiej kokainy o wartości 500 mln zł - równej rocznemu budżetowi Agencji.

W raporcie nie ma informacji, których ujawnienia od lat domagają się organizacje zajmujące się prawami człowieka w Polsce: o liczbie i rodzajach stosowanych technik operacyjnych - podsłuchów i kontroli korespondencji (w tym mailowej). Te dane są przez służby nadal traktowane jako tajemnica.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    46 głosów

Kto się wstydzi krzyża?

Pewnej nocy ktoś wywiercił dziury i przykręcił krzyże katolickie. A kolejnej ktoś ukradł krzyż prawosławny... Matka sołtysa wpada do izby i krzyczy: - LEPIEJ NIC IM NIE GADAĆ!

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego