"Radosna szkoła" to program, który w podstawówkach ma stworzyć warunki do aktywności ruchowej najmłodszych uczniów. Od 2012 roku do pierwszej klasy mają przyjść sześciolatki. Ale w szkole mają się uczyć przez zabawę, jak w przedszkolu. W ciągu pięciu lat rząd na ten cel przeznaczy niemal 1,3 mld zł, a samorządy - 1,1 mld zł. Pierwsza edycja programu została zamknięta, samorządy złożyły wnioski na kolejną.
- Siatka składana wielokolorowa, zestaw kręgli, mały materac, niskie płotki, bramka gimnastyczna... - Dorota Wargala, dyrektor SP nr 135 w Krakowie, wylicza, co kupiła w ramach programu. Wszystko za 11 tys. 783 zł.
- Basen z kolorowymi piłkami, walce miękkie, przeszkody, piłki sensoryczne... - to zakupy za 12 tys. zł krakowskiej SP nr 113, którą kieruje Bożena Sadok.
Te wydatki skontroluje CBA. W specjalnych ankietach, które do poniedziałku samorządy miały przesłać do kuratorium, musiały podać: Kto do szkół dostarczył zabawki i pomoce edukacyjne? Jaka była liczbę ofert? I nazwy wszystkich oferentów.
Jacek Wojtas, podkarpacki kurator oświaty, wyjaśnia, że został poproszony o zebranie tych danych przez
MSWiA. Ma to związek z ochroną antykorupcyjną.
- Korupcja przy 12 tys. zł? Gdyby dyrektor zdefraudował te pieniądze, to nauczyciele i rodzice od razu by go rozszarpali - dziwi się Andrzej Ożóg, burmistrz Sokołowa Małopolskiego, który na Podkarpaciu z "Radosnej szkoły" wziął najwięcej pieniędzy - 96 tys. zł. Ożóg kontroli się nie boi: - Jest ich tak dużo, że dla gmin to normalność, już nam spowszedniało.
Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy CBA, tłumaczy: - Działamy w ramach tarczy antykorupcyjnej. Programu, który ma zapobiegać działaniom korupcyjnym. "Radosna szkoła" to nie tylko zakup klocków i piłek. To miliardowe w skali kraju inwestycje w place zabaw i sale edukacyjne.