http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fortepiany szybko się starzeją

Teresa Torańska
2010-03-14, ostatnia aktualizacja 2010-03-09 15:06

Adam Harasiewicz otrzymuje I nagrodę na V Konkursie Chopinowskim, 1955 r. W jury (od lewej): Jarosław Iwaszkiewicz (siedzi), Zbigniew Drzewiecki, Stanisław Szpinalski
Adam Harasiewicz otrzymuje I nagrodę na V Konkursie Chopinowskim, 1955 r. W jury (od lewej): Jarosław Iwaszkiewicz (siedzi), Zbigniew Drzewiecki, Stanisław Szpinalski
Fot. Jerzy Baranowski PAP/CAF

Teraz młodzi pianiści - mówiąc sportowo - biegną sto metrów nie w dziewięć sekund, co jak wiadomo jest niemożliwe, ale w osiem! Rozmowa z Adamem Harasiewiczem, zwycięzcą V Konkursu Chopinowskiego

Z prof. Janiną  Illasiewicz-Stojałowską. Rzeszów,  1948 r.
Fot. Archiwum Adama Harasiewicza
Z prof. Janiną Illasiewicz-Stojałowską. Rzeszów, 1948 r.
Z żoną Anną, w Japonii, 1973 r.
Fot. Archiwum Adama Harasiewicza
Z żoną Anną, w Japonii, 1973 r.
Adam Harasiewicz. Urodził się w 1932 r. w Chodzieży (Wielkopolskie), wychował 
w Rzeszowie, studiował w Krakowie, a od lat 60. mieszka w Salzburgu. Jest jednym z najwybitniejszych 
interpretatorów muzyki Chopina. Od 1995 roku zasiada w jury 
konkursów chopinowskich
Fot. Archiwum Adama Harasiewicza
Adam Harasiewicz. Urodził się w 1932 r. w Chodzieży (Wielkopolskie), wychował...
Rano 25 lutego 1955 roku przyszedł do pana do hotelu...

- ... (Głośny śmiech) kominiarz, tak, tak! Byłem jeszcze w piżamie. Co powiedział?

Że przy piątku z rana nie ma jak spotkać kominiarza. Nazywał się Adolf Taciej.

- To był rzeczywiście piątek, czwarty dzień konkursu, mówiono - polski dzień. Z naszej ósemki miało grać troje pianistów. Występowaliśmy alfabetycznie. Lidia Grychtołówna, ja i Tadeusz Kerner.

Obszedł wszystkich. Polska żyła wtedy konkursem.

- Nieprzebrane tłumy łowców autografów. Nowa filharmonia. Obok prawie już gotowy Pałac Kultury.

I zaczynała się odwilż.

- Odwilż? Nie, to był luty.

Polityczna.

- Aha. Może. Konkursy wtedy odbywały się w rocznicę urodzin Chopina, nie, jak obecnie, jego śmierci, w październiku.

Wyszedł pan na estradę z rozwianą czupryną.

- Ależ proszę pani, to było dwa tysiące lat temu! Kogo to dzisiaj obchodzi?

Był pan porządnie zdenerwowany. Między jednym a drugim utworem zmieniał pan taborety, żaden nie odpowiadał, podłożono więc panu pakiet nut.

- Nie, nie, to jest troppo esatto, za dokładnie! Niczego nie pamiętam. Minęło 55 lat. W pierwszym etapie w ogóle nie byłem "porządnie" zdenerwowany. Myślałem tylko o tym, żeby zagrać jak umiem najlepiej, a co z tego wyniknie, nie obchodziło mnie.

Nic?

- O zwycięstwie - no skąd! - nawet nie chciałem myśleć. Broń Boże, po co!?

Mieszkaliśmy w hotelu Polonia. Wszyscy konkursowicze i jurorzy razem, rozdzieleni piętrami. W 1955 roku w V Konkursie Chopinowskim występowało 77 pianistów. A wie pani, ilu zgłosiło się na tegoroczny? Ponad trzystu. Po raz czwarty będę jego jurorem. Teraz jest bardzo dużo młodych, utalentowanych pianistów. Więcej niż kiedyś. Z nieprawdopodobną techniką. Oni - mówiąc sportowo - biegną sto metrów nie w dziewięć sekund, co, jak pani wie, jest niemożliwe, ale w osiem! To aż nienormalne. Mają chwytliwe szybkie palce, grają w niesamowitych tempach. Ale żaden na razie nie gra tak jak Artur Rubinstein. Słyszałem go ostatni raz w Carnegie Hall. Miał 80 lat i grał jak 18-letni młodzieniec. Fantastycznie! Z pięknym uderzeniem, bajkowo. Miał świetną głowę, absolutny słuch i jak coś zapomniał, potrafił dokomponować.

Przychodzi do mnie, tu, w Salzburgu, Ingolf Wunder. Brał udział w ostatnim konkursie, nie dostał się do finału, Chopinowską etiudę a-moll chromatyczną gra w tak nieprawdopodobnym tempie jak nikt chyba na świecie. Lewą ręką robi: pam, pam, pam, pam, a prawą gra akord i potem cztery tony na każde pam. Zupełna rewelacja.

Jest pana uczniem?

- Nie, nie, nikogo nie uczę. Rozmawiamy o chopinowskich brzmieniach. Bo piękno jest w dźwięku, sile wewnętrznej i w tym, co się ma interesującego do powiedzenia. We wnętrzu, które nie może być puste.

Źródło: Duży Format
1 2 3 4 5 6 7 8 9  następne »
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

Obama walczy o pigułkę

Nawet niektórzy demokraci nie zgadzają się z rozporządzeniem prezydenta Baracka Obamy, które zmusza pracodawców do zapewnienia pracownikom darmowej antykoncepcji

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy