Na podlaskich wsiach pojawił się pięć lat temu. Od razu się nie spodobał. Chodził z aparatem i natrętnie pstrykał, przeszkadzał księdzu w święceniu pól. Potem wszyscy się przyzwyczaili, a nawet dali się namówić na te dziwne zdjęcia. Cykl "Karczeby" Adama Pańczuka został już nagrodzony we Francji,
USA, Hiszpanii i w Polsce
Zofia Pańczuk: Żeby tylko nie leżeć - Tak jakoś skromnie na tym zdjęciu wyglądam, w zwyczajnej sukience. Mogłam chociaż ładną chustę nałożyć, o choćby tę, z frędzlami.
A skąd ta chusta?
- Za sanacji kupiona.
Miałam 13 lat, przeszłam z kobietami przez Bug robić na polu bogatego gospodarza, dał dwa złote dniówki, to był mój pierwszy zarobiony pieniądz. Zakup się opłacił, chusta służy do dziś.
Ile lat?
- W 1937 roku ją kupiłam, czyli 73 lata temu. Kolory jak nowe, bo ja dbam o swoje rzeczy.
Chusty na zdjęciu nie ma, ale jest na pani jakaś siatka. Skąd?
- Adaś narzucił na mnie sieć, którą łowiło się ryby w stawie. Dziwnie, ale tak chciał. Bardzo się udał ten mój wnuczek artysta. Nie pije, nie pali, grzeczny jest.
A książka?
- Książkę sama wzięłam, to Pismo Święte. Czytam codziennie. I o życiu rozmyślam, co jest ważne, co jest mniej ważne, a co tylko jest marnym puchem.
A co jest w życiu ważne?
- Żeby nie leżeć.
Nie być leniwym, tak?
- Nie. Żeby u kresu nie leżeć, bo wtedy się dokucza i sobie, i rodzinie. Szwagier z Terespola leżał prawie siedem lat po wylewie. Co to za życie. I siebie umęczył, i ją umęczył. Szczęśliwy, kto do końca chodzi. Upadnie, szybko umrze i spokój.
Marcin Kulgawczuk: Po polu chodziłem Do zdjęcia pozował rok temu. Potem miał zawał albo wylew, tak dokładnie to nie wiadomo. W każdym razie nie chodzi i lekarze na to pomóc nie potrafią. Mieszka z niepełnosprawnym synem w murowanym domu, kiedyś największym w całej wsi. "Śniegu ładnie napadało, zrobili zdjęcie, ładne" - mówi i zasypia. Syn - Bogusław - od 20 lat jest na rencie. Więc nie biedują. "Niech tata coś jeszcze powie" - budzi ojca. "Ciężko było, nie było zabudowań, pożyczki nie było skąd brać, ogórki i wszystko szło do Ruskich, traktora nie było, końmi i ręcznie, kosa była najcięższa" - mówi ojciec i znów zapada w drzemkę. Syn w końcu daje za wygraną.
Z kredensu wyciąga grube zeszyty zapisane dużym, dziecinnym pismem. Pierwszy nosi tytuł "Rok 1995", potem są kolejne lata, aż do dziś.
4 grudnia 2007: "Czwarty grudnia, pogoda na dworze taka, to przez cały grudzień pogoda będzie taka. Do 9.30 było przeważnie zachmurzenie, od 9.30 do 14.30 było małe słońce, po 14.30 słońce zachodziło za chmurę, mgieł nocą nie było wcale". 5 grudnia: "Piąty grudnia czyni stycznia znaki, czyli przepowiada, jaka pogoda będzie w styczniu roku 2008. Po godz. 10 było zachmurzenie małe, słońce zachodziło lekko za chmurę".