Rzecznik
TVP Stanisław Wojtera poinformował "Gazetę": - Programzostaje na antenie, ok. 22.50, jako druga pozycja wieczoru, zapowiadana wejściem na żywo BW po "Wiadomościach" o 19.30.
W poniedziałek wieczorem gruchnęła wieść, że spadał z anteny program "
Bronisław Wildstein przedstawia". Towarzyszyło temu niedowierzanie, bo przecież w TVP1 rządzi
PiS, a Wildstein to ulubieniec tej partii. W końcu to sam prezes PiS Jarosław Kaczyński wiosną 2006 r. namaścił go na prezesa TVP. A następny PiS-owski prezes Andrzej Urbański podarował mu program w telewizyjnej "Jedynce".
Wildstein tłumaczył w poniedziałek, że sam odchodzi z telewizji, ponieważ zaproponowano mu gorszą, bo późniejszą godzinę emisji - program miał startować zamiast o 22.30-23, koło północy. - Mnie to wszystko dziwi, bo mówiono mi, że program ma potencjał i niezłą oglądalność - mówił Wildstein. Ale z danych TVP wynika, że program Wildsteina oglądalność miał więcej niż skromną - do 500 tys. widzów. Dla porównania publicystyczny program "
Tomasz Lis na żywo" nadawany w TVP 2 przed 22-gą przyciąga przed telewizory ok. 3 mln widzów.
- Marne wskaźniki oglądalności i wysoki
budżet zadecydowały, że program Wildsteina wytypowano do skasowania - mówi nasz rozmówca z Woronicza. Dodatkowo spekulowano, że mogło chodzić o to, że Wildstein do wtorkowego programu zaprosił Ludwika Dorna, który dziś jest w opozycji wobec PiS. Ale program Wildsteina "skasowano" na bardzo krótko. Bo już we wtorek przed południem Wildstein triumfalnie obwieszczał: - Mój program zostaje. Prezes Romuald Orzeł zapewnił mnie, że przesunięcie emisji programu to nieporozumienie
Przypomnijmy, że gdy tylko Orzeł został prezesem w rozmowie z "Gazetą" mówił: - "Oceniam ten program wysoko. Ale z punktu widzenia ekonomii spółki nadawanie go w prime time byłoby nieporozumieniem".