Dziś zarząd związku zawodowego dziennikarzy i pracowników programu III spotkał się z Wojciechem Poczachowskim z zarządu Polskiego Radia. Poczachowski (z rekomendacji
PiS) odpowiada właśnie za program III. Bo w ramach podziału anten między PiS a
SLD (które od lata zeszłego roku tworzą medialną koalicję) "Trójka" przypadła partii braci Kaczyńskich.
Strony uzgodniły, że nie będą ujawniać szczegółów rozmowy, tylko opublikują wspólny komunikat.
Dziś zarząd związku (należy do niego niemal cały zespół "Trójki") przedstawił Poczachowskiemu swoje żądania:
- odwołanie dyrektora programu III Jacka Sobali i rozpisania otwartego konkursu na to stanowisko;
- przywrócenie poprzedniej dyr. Magdy Jethon do pracy dziennikarskiej w "Trójce";
- przywrócenie na antenę zawieszonego przez Sobalę szefa "trójkowych" związków zawodowych Jerzego Sosnowskiego;
- anulowania wszystkich decyzji programowych i personalnych Sobali.
Sobala zastąpił Jethon w grudniu. Od początku wszedł w ostry konflikt z dziennikarzami. Nie spodobało im się m.in., że Sobala powierzył Michałowi Karnowskiemu prowadzenie w porannym bloku "Zapraszamy do Trójki" aż trzech programów: przeglądu prasy, rozmów z politykami oraz z publicystami (ostatnio wycofał się z przeglądu prasy). Potem nowy godzinny polityczny program oddał w ręce publicystów spoza
radia, m.in. Bronisławowi Wildsteinowi i Rafałowi Ziemkiewiczowi z "Rzeczpospolitej" i Tomaszowi Sakiewiczowi, naczelnemu "Gazety Polskiej". Gdy to ostatnie posunięcie Sosnowski skrytykował, Sobala uznał to za "działanie na szkodę spółki" i go zawiesił.
W wywiadzie dla "Newsweeka" Wojciech Mann skwitował to krótko: "politycy PiS chcą zrobić z "Trójki" tubę propagandową". Co będzie, jeśli zarząd żądań nie spełni? Wtedy w myśl ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych do negocjacji włączy się zaakceptowany przez obie strony mediator. Jeśli nie uda mu się pogodzić związku z zarządem, odbędzie się referendum, czy zespół jest za strajkiem. Jeśli większość będzie na tak, "Trójka" może nawet zamilknąć.