Co o tym sądzisz? Napisz do nas: listydogazety@gazeta.pl
Nie zauważa ich Ministerstwo Pracy.
- Ile osób pracuje w Polsce na umowę-zlecenie? - pytam w biurze prasowym resortu.
- Nie zajmujemy się umowami cywilnoprawnymi.
ZUS nie zalicza im przepracowanych lat do stażu pracy. Także gdy odprowadzają składki. Nawet
GUS ich nie widzi. Biuro prasowe Głównego Urzędu Statystycznego w liczbie 14 mln Polaków, którzy w 2008 roku zostali uznani za pracujących, wymienia nawet takie kategorie jak agenci (8214 osób) czy osoby wykonujące pracę nakładczą (3978). Ale nie ma danych o liczbie pracujących na umowę-zlecenie albo umowę o dzieło.
Dopiero Mateusz Walewski z rządowego zespołu ekspertów mówi: - To około 1,5 mln osób.
Z tego 1,5 miliona wybrałem siedmioro.
Teresa z Gdańska będzie musiała w nieskończoność studiować, żeby szef jej nie wyrzucił z pracy. Damiana ze skupu złomu na Podkarpaciu szef właśnie wyrzucił, bo ciągle jęczał o etat. Marta z Krakowa jest zadowolona z pracy na zlecenie, ale na wypadek zwolnienia kseruje, co się da - wnioski o urlop, podpisane listy obecności, grafiki pracy.
Bo najpierw jest upokorzenie, a na końcu będzie zemsta.
Teresa: O kredycie zapomnijTeresa rano włącza komputer, szuka maila z zadaniami na dziś. Potem idzie do biblioteki na swoim wydziale - studiuje ochronę środowiska, jest na ostatnim roku. Wraca do komputera, szuka danych w internecie i wreszcie przygotowuje ekspertyzę. Temat: jaki wpływ na środowisko będzie miała inwestycja X. Do firmy wpada sporadycznie, bo nawet nie ma tam biurka. Biurka mają etatowcy, czyli większość pracowników, Teresa jest ciągle na zleceniu. Spytała szefa: - Co ze mną będzie po wakacjach, jak się obronię?
Usłyszała: - Lepiej by było, gdybyś sobie przedłużyła studia. Bo wielu studentów mogłoby robić te raporty.
Dla pracodawcy student na zleceniu to maszynka do robienia pieniędzy. Nie trzeba od jego pensji odprowadzać żadnych składek. A i tak jest zadowolony, do lekarza może iść na książeczkę studencką, a o emeryturze jeszcze nie myśli.
Na razie Teresa zamierza przeciągać obronę pracy magisterskiej do października. Po studiach chciałaby zostać w Gdańsku, rozglądała się za kredytem hipotecznym na mieszkanie. - Choćby dożywotni, na jakąś klitkę. Ale zapomnij. Dla banku bez umowy o pracę na czas nieokreślony jestem zupełnie niewiarygodna - macha ręką.
Może po obronie zacznie szukać pracy na etat.
Banki: ocena dodatkowych elementówNieprawda, że bez umowy o pracę nie dostaniesz w banku kredytu. Boom gospodarczy sprzed kilku lat sprawił, że banki zaczęły sprzedawać kredyty także osobom z umowami etatowymi na czas określony oraz na zlecenie albo o dzieło. I tak już zostało.
Ale jest trochę pod górkę. Rzecznik prasowy PKO BP Marek Kłuciński wyjaśnia, że przy pracy na zlecenie "ocenie podlegają również dodatkowe elementy, takie jak np. długość umowy, stabilność dochodów, perspektywa uzyskiwania dalszych dochodów w okresie kredytowania". Znajomy bankowiec wyjaśnił, o co chodzi: jeśli jesteś architektem na umowie o dzieło, to po skończeniu projektu możesz liczyć na następny. A jeśli myjesz szyby w wieżowcach, to zlecenia się na jesieni skończą i z kredytu nici.
W banku Millennium, jak informuje dyr. wydziału hipoteki Agnieszka Nachyła, jeśli masz umowę o pracę na czas nieokreślony, wystarczy, że przepracowałeś trzy miesiące. Przy umowie na czas określony (a także umowie-zleceniu i o dzieło) konieczny jest sześciomiesięczny staż i dodatkowo umowa nie może wygasać wcześniej niż za kolejne sześć miesięcy.
Dzwonię do Lukas Banku, chcę wziąć 200 tys. zł kredytu. Konsultant pyta mnie o dochody, zobowiązania, stan cywilny, wreszcie umowę o pracę.